sobota, 2 listopada 2013

Peerelek na naukowo



W grudniu ubiegłego roku pewien Pan z PAN, napisał do mnie miły listel z prośbą o pozwolenie wykorzystania naszego bloga „Pogadajmy o peerelu” w celach naukowych. Pan z PAN czytał i analizował  teksty i komentarze od zarania onetowego jeszcze wtedy bloga i zachwycił się, i zaciekawił, i opracował! Udzieliłam nawet listelowego wywiadu. A jakże! No i o wszystkim zapomniałam. Aż tu nagle… 



 Nasz naukowo opracowany peerelek będzie elementem konferencji 

 
Interdyscyplinarna Konferencja Naukowa
Warszawa, 7-8 listopada 2013

“Kultura uczestnictwa”, jako przeciwieństwo kultury konsumenckiej, analizowana jest najczęściej w perspektywie społecznej, a w centrum zainteresowania badaczy pozostają zachowania komunikacyjne samych uczestników (np. prosument, crowdsourcing). W jej obrębie dokonuje się także reinterpretacja i remediacja tradycyjnych form wypowiedzi — powstają specyficzne dla siebie gatunki dyskursu elektronicznego, które wymagają analizy i opisu.
Celem konferencji będzie zbadanie kultury uczestnictwa od strony jej wytworów. Chcemy przyjrzeć się tekstom powstającym w przeróżnych systemach semiotycznych i medialnych. Interesują nas (m.in.) witryny internetowe, blogi, portale, serwisy społecznościowe, fora, grupy dyskusyjne, memy, czaty, netart, kompendia, gry, aplikacje, e-literatura... Chcemy także rozważyć samo pojęcie “tekstu kultury” w kontekście nowej sytuacji komunikacyjnej, wykorzystując do tego narzędzia literaturoznawcze, kulturoznawcze i medioznawcze. 

Niedawno ukazała się książka pt  PRL. Życie po życiu, red K.Chmielewska, A.Mrozik, G.Wołowiec, Warszawa 2013. W książce tej jest artykuł Pana z PAN dr Krzysztofa Gajewskiego pt. „My, młodzież peerelowska”.

Właśnie ten artykuł opisuje i analizuje nasz blog, a nas nicuje w każdą stronę! Dla zachęty do lektury wkopiuję kilka fragmentów tego artykułu: 

PRL a nowe media? Osobliwe na pierwszy rzut oka zestawienie tworzy w istocie dość  zgrany mariaż, a fenomen ten doczekał się już pierwszych naukowych studiów…
Zakrawa na paradoks, że to właśnie Internet pozwolił „peerelowskiej młodzieży” na wypowiedź własnym głosem, mimo iż generacyjne nie przynależy ona do grupy najliczniej wśród internautów reprezentowanej. W powyższym tekście udało się poddać refleksji jedynie kilka fragmentów rozbudowanego, od lat czterech regularnie prowadzonego bloga, który sam jest tylko jednym z semiotycznych obiektów współtworzących wirtualny obraz PRL w nowych mediach. Ten fascynujący temat pozostaje terra incognita.

Blogerka w tekście pobocznym bloga, w miejscu gdzie zwykle umieszczane są informacje na temat autora danego bloga, podkreśla charakterystyczną  dla kultury uczestnictwa wagę  kooperacji autorsko-czytelniczej:
…Tu każdy gość wnosi coś do wspólnego majątku, często wynosi jeszcze więcej - nikt na tym nie traci..

….komentarze umieszczane pod wpisami awansują nieraz do ich integralnej części, gdyż zawierają nie tylko oceny i refleksje czytelnicze, ale równie¿ dopowiedzenia, uzupełniania i korekty, czasem treści bardziej rozbudowane niż sam wpis. Dlatego też, jakkolwiek blog posiada dającą się zidentyfikować z nicka autorkę, Bet, nieraz będę u¿ywać określenia „autorzy bloga”, mając na myśli mikrospołeczność wokół niego skupiony, do której nale-
żą: alElla, Elżbietka53, SuperBiber, Bonynka, EwaGreg, Hinczyk i inne osoby, mniej regularnie uczestniczące w życiu bloga.  Być blogerem to znaczy czuć się członkiem blogerskiej społeczności…

         Po obszernym omówieniu wielu notek z komentarzami w różnych naukowych kontekstach autor podsumowuje nas tak oto:

Zaprezentowany blog stanowi przykład praktyki kultury uczestnictwa i przynosi próbkę rezultatów, do których może doprowadzić to podejście w spontanicznej, oddolnej refleksji nad niedawną przeszłością.Odnaleźliśmy tu perspektywę oryginalną, pisaną z wnętrza przedstawianej rzeczywistości, polemiczną wobec czasów współczesnych, prowadzącą do bezlitosnej ich diagnozy. Rozpoczęty jako misz-masz cytatów blog  „pogadajmy o peerelu” wyewoluował w regularnie rozbudowywany cykl mini-felietonów, aktywnie i merytorycznie komentowanych przez wierne grono czytelników.
Stał się wirtualnym „peerelowskim” salonem.

         No i co na to Szanowne Komentatorium? Jesteśmy w Salonie… Panowie, fraki włóż! Panie, toalety i koafiury pasujące do klawiatury! Blogowego Poloneza tańczymy nadal!

       

68 komentarzy:

  1. Klik dobry:)

    Nie znam się na kulturze uczestnictwa, ale dla mnie fenomenem "peerelka" jest lekka forma postów poruszających często sprawy poważne bez nadęcia/zadęcia/wydęcia/wzdęcia i ogromne poczucie humoru Autorki /choćby np. to zatwierdzanie do publikacji przez egzekutywę, czy pielgrzym na tropie PRL/ oraz Komentatorium, choć wszyscy są poważnymi Osobistościami. Co? Może nie?


    Do Konferencji Naukowej wnioskuję, aby i pod tym kątem dyskutantów na forach przeanalizować :)
    Dotychczas spotkałam bowiem tylko naukowe opracowania o agresji i trollingu. A jakby tak naukowo rozważyć humoring na blogingu?


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak,tak,tak! Świetny pomysł! Opracować humoring!
      Zadęciu mówimy stanowczo: NIE!

      Usuń
  2. A teraz gratulacje i owacje!
    Niniejszym gratuluję Autorce i Blogowi "pogadajmy o peerelu", że w oceanie blogów, to właśnie peerelek został wyłowiony przez Akademię Nauk.
    Sobie, jako jednej z komentatorek też gratuluję, o!

    Hurrrrra!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tylko jako jednej z komentatorek ale i współtwórczyni tego fenomenalnego :))))! bloga!
      Autor wyraźnie zwraca uwagę na "współtwórstwo" bloga i ogromne znaczenie rozmów "podnotkowych".
      Gratulacje zatem!

      Usuń
  3. No, to jak już wszyscy mamy być współodpowiedzialni za tworzenie bloga, to na wszelki wypadek zaznaczmy, że jest to opinia eksperta, zapewne naukowca i w przyszłości profesora, na szczęście nie z AGH, a z PAN. ;) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że jesteśmy wszyscy współodpowiedzialni ale i współchwaleni!

      Usuń
    2. To może Anzaia, jako "Goździka" oddelegujemy na konferencję?

      Usuń
  4. To jest myśl! Ma najbliżej i goździkowy jest jak najbardziej.

    OdpowiedzUsuń
  5. Cieszę się ,że ktoś zauważył ten ciekawy blog . Dla mnie zawsze jest salonem -choćby po kulturze odpowiedzi na posty . PS do Rawicz :co masz do AGH ? Pomiń ze swej wielkoduszności osoby małe i kłamliwe (R) -reszta spoko ... Mam parę osób po tej uczelni a teraz moja wnuczka zaczęła 3 rok i wierze ,że będzie wartościową osobą ...? Pozdrawiam BET i Rawicza dawniej anzai...-Eliza F.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ElizoF odpozdrawiam. Wyjaśniam też, że Anzai występuje teraz w dwóch a nawet trzech wirtualnych osobach. Taka jest potęga internetu!
      Docinki do AGH proponuję odpuścić bo dotyczą jednej /trafnie przez Ciebie scharakteryzowanej osoby/ - reszta Uczelni wraz ze studentami obroni się sama. Staszic czuwa!

      Usuń
    2. Witam Elizo F.
      Oczywiście nie chodziło o AGH, ale - jak to słusznie zauważyłaś - o osoby, które zamiast nauką zajmują się polityką.
      AGH to solidna uczelnia, i byle kto tego nie podważy. Tak samo zresztą jak "Peerelek". :)
      Serdecznie pozdrawiam.

      Andrzej Rawicz (Anzai)

      P.S. Nie łączyłem swoich nicków, bo są one odległe tematycznie, ale zrobił to Blogspot, więc niech tak zostanie.

      Usuń
  6. No -Bet - wylowilam Cie kiedys na onecie jeszcze no i popatrz - az serce rosnie ,ze sie Twoj blog doczekal takiej nobilitacji.Uff - gratuluje i ciesze sie niezmiernie.Matko boska - jakis powazny naukowiec byc moze czytal moje komentarze....az sie spocilam z wrazenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noooo, poć się, poć:))) Wygląda na to, że przeczytane i przeanalizowane wszystko. Ale bardzo życzliwie podsumowane - w końcu wiadomo, że blog to nie żadna ambitna literatura ale cenne życiowe uwag. A w naszym przypadku chyba niezła porcja obiektywnej historii.

      Usuń
    2. Może i subiektywnie przedstawianej także, ale faktycznie historii. Przeglądając topikę PRL-owską w tekstach kultury elektronicznej dr Gajewski zwrócił szczególną uwagę na blog "pogadajmy opeerelu" właśnie w kategorii / dziedzinie historii społecznej i dziejów życia codziennego.

      Usuń
    3. Pisząc "obiektywnej" miałam na myśli niezależnej od żadnej opcji politycznej. Po prostu z perspektywy zwykłego człowieka.

      Usuń
    4. Takie... odejście od klasycznej historii politycznej?

      Usuń
  7. Dzięki Bet ....wiem ,że osoby się niektóre rozmnożyły -nawet coś tam zgadłam na Foto -ale nie zawsze mam czas by się tym zajmować. Masz wyjątkowe komentatorium i ja to docenianiam - nie zawsze daję komentarz -ale nie mam zaległości w czytaniu -na bieżąco czytam i jestem z Tobą ..-Eliza F.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Należysz do grona Komentatorium ElizoF. Nie ważne, że piszesz rzadko, wiemy, że jesteś z nami.

      Usuń
  8. Zadalam sobie trud i poczytalam pana Krzysztofa Gajewskiego. Tez sie spocilam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka "potliwa" jesteś? :)))) Tekst czyta się mało komfortowo ale dla przyjaciół trzeba się poświęcić.

      Usuń
  9. Dzięki Bet -dzięki Rawicz,aż tyle się nie spodziewałam -pozdrawiam WAS serdecznie i dam znać jak przeczytam do końca a jeszcze mi trochę zostało -tak 1/6 ale mam też inne obowiązki -zatem do jutra -pozdrawiam -Eliza F.

    OdpowiedzUsuń
  10. Graaaaaaaaaaaatulacje, Bet. Wczoraj poczytałem po zapodaniu o Twoim sukcesie przez alEllę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Honiewicz, nie zaliczyłabym tego wydarzenia do sukcesów. Ale nie ukrywam, że miło jest gdy wiedziedzieć, że nasze rozmowy mają znaczenie dla potomności:)))

      Usuń
    2. Bet, to prawda, że to miłe, ale cobyś nie powiedziała ( to wrodzona skromność?), to jest sukces!!! Tak to widzę.
      Same szczerości przesyłam.

      Usuń
    3. Jeśli już, to jest sukces całego grona osób, od których się wszystko zaczęło a potem grona wiernych i stałych komentatorów. Autor artykułu wyraźnie zauważa, że komentarze pod tekstem często są ważniejsze i bardziej rozbudowanie niż temat notek. To, te nasze "blogowe manowce" między innymi.
      Bez Komentatorium ten blog nie byłby tak cenny i nie byłby zauważony.
      Zresztą na samym początku był z założenia "współautorski" a jedną z uprawnionych współautorek była alElla, która jako jedyna towarzyszy mi wiernie aż do dziś.
      Współautorstwo okazało się w praktyce kłopotliwe a i zapał współautorów malał i spadał, spadał...aż zostałam sama "na placu boju" z najbardziej zaangażowaną i najwierniejszą alEllą u boku za co jestem nieustannie jej wdzięczna.

      Usuń
  11. Bet, z całego serca gratuluję :))). Mam nadzieję, że wybaczysz mi że gratulacje składam będąc w stroju jak najbardziej wieczorowym ;) ... bo pora już taka sobie, czyli do spania :))).
    Pozdrawiam serdecznie :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haniafly, jesteś w stroju wieczorowym więc odpowiednim na salony:)))
      Dziękuję za uczestnictwo w kulturze uczestnictwa:))))

      Usuń
  12. Gratulacje się należą właścicielce tego interesu, która potrafiła zorganizować gromadzenie pewnych informacji, a także nam (choć jeszcze mnie przy tym nie było) jako oryginalnym eksponatom.

    Autor tych naukAwych dociekań nie ukrywa, że PRLu nie lubi, choć właściwie nie wie dlaczego i nie ma czasu się nad tym zastanawiać. Posługuje się więc stereotypowymi epitetami (stalinizm, komunistyczna propaganda itp.). Patrzy na autorów wypowiedzi jakby przez lupę na robaczki czy żuczki taplające się w błocie albo czymś gorszym, dziwiąc się, że im z tym dobrze. Ot - przyrodnicza ciekawostka: żyli w PRLu i coś im się tam udaje wybronić. Dzięki za łaskawość, Panie Doktorze...

    Bez wątpienia blogi, a zwłaszcza ten skupiający grono rozsądnych ludzi, co szczęśliwie Krzysztof G. zechciał zauważyć, stanowią jedno ze źródeł do badań nad okresem, który niemała część polityków wykreśliła z historii Polski. Może i rzetelni badacze zechcą się tym okresem zająć? Może jakiś instytut zechce te badania upowszechnić?

    allensteiner

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja mam wrażenie, że prowadzi się takie badania w związku z falą nostalgii za PRL, która pojawiła się już jakiś czas temu w społeczeństwie. Takie - nie wiem jak nazwać - studia kulturowe nad czasami PRL. Także, by pokazać i udowodnić, że istnieje coś takiego, jak historia społeczna.

      Ale... może się mylę. Trudno jest rozgryźć naukowców. Trzeba by więcej poczytać.

      W roli robaczka nie czuję się komfortowo;)
      Bardziej mi odpowiada, że uczestniczę w "kulturze uczestnictwa" oraz tworzę poprzez rozmowy i wymianę wspomnień, historię społeczną. ;)
      Pozostanę więc przy tej interpretacji, a nie tej robaczkowej :)))

      Usuń
    2. Allensteiner, nie wiem skąd u Ciebie takie wrażenie, że autor nie lubi PRL. Wszystkie moje listelowe kontakty z tym panem wskazują na coś wręcz przeciwnego a nawet więcej, wyczuwałam rodzaj podziwu i szacunku. W żadnym wypadku nie wyczułam pogardy ani poczucia wyższości.
      Nie jesteśmy robaczkami! Na pewno!

      Usuń
    3. Oczywiście, alEllu, mamy prawo czuć się uczestnikami "kultury uczestnictwa", twórczymi użytkownikami internetu.
      Czas PRL fascynuje młodsze pokolenie i właśnie nasze świadectwo o tym czasie jest ważne.

      Usuń
    4. Bet, czytając autora opracowania, co alElla zalinkowała, miałem podobne do Allansteinera odczucie. Tak przez skórę i nie tylko, bo to Allansteinera: - "że PRLu nie lubi, choć właściwie nie wie dlaczego", bardzo mi odpowiada.
      Wiesz więcej po kontaktach z nim, jednak, może, z Damą i utorką bloga - wymieniając poglądy, chciał być uprzejmy. To się naukowcom i facetom zdarza.


      Usuń
    5. Ale jakie ma to znaczenie, że autor "lubi" lub "nie lubi" PRL? Analizuje blog jak zjawisko kulturowe a nie polityczne.
      Sugerujesz, że zostałam naukowo "zbajerowana"?

      Usuń
    6. W PRL w czasach szkolnych nagminnie "bajerowało się naukowo". Ja np. pisałam wypracowania chłopakowi, do którego wzdychałam :)))

      Usuń
    7. Hi,hi,hi... A ja dawałam ściągać zadania z języka rosyjskiego z podobnych powodów:))))

      Usuń
    8. Żeby było zgodnie z artykułem :), to nawiążę do czasów dzisiejszych.
      Czy dzisiaj - w dobie powszechnej rywalizacji i punktacji - "bajeruje się naukowo" koleżeństwo szkolne?

      Usuń
    9. Jakoś nie widuję tego zjawiska... Chyba, że bajerowanie zeszło do ukrycia w sms-y i listele - tego nie widać a i tajemnica korespondencji kryje takie praktyki.

      Usuń
    10. Ucięło mi początek, więc teraz w całości:

      A nie lepiej spojrzeć na to bez uprzedzeń i z właściwej perspektywy? Z tego co pamiętam to tylko w Polsce na temat blogów (z cytatami) ukazało się 7 pozycji książkowych. Na Onecie 2 osoby wpadły na pomysł przekopiowania bloga z komentarzami, obie pozycje rozeszły się dość szybko. Słyszałem o kilku pracach doktorskich, i podejrzewam, że takich opracowań - o których mówimy - jest kilkanaście.

      W tym - jak nazwał allensteiner - bełkocie ja dopatruję się niekłamanego podziwu dla nas nie jako obrońców PRL, ale obrońców naszej młodości w PRL, a TO JEST CHYBA ZASADNICZA RÓŻNICA!
      I to chyba się zgadza, bo przecież nie damy sobie odebrać naszej młodości. Ba, ona chyba nawet o głowę przerasta to co teraz obserwujemy. I dobrze, że to zostało zauważone.

      Mam tylko pewne obiekcje, że faktycznie "na naszych tyłkach" ktoś sobie zapunktował, ale takie jest życie. Większość z nas mogła także wpaść na ten pomysł ... Ale wpadła na to tylko Bet z AlEllą, i ci co im teraz w dość sympatyczny sposób tyłek obrobili. Tak, czy owak, piszą o nas, nawet prawie po nazwisku! ;)

      Usuń
    11. Bardzo ładnie Andrzeju Rawiczu, dziękuję.
      Obrabianie czegokolwiek jest zwykłą konsekwencją dyskusji. Nie widzę też nic niestosownego w tym, że nasze wynurzenia posłużyły komuś do publikacji - bo takie zapunktowanie miałeś chyba na myśli?

      Usuń
    12. I ta obrona naszej młodości, o której pisze Anzai, zaczęła sie od tego, że Bet zareagowała na forum internetowym na artykuł opublikowany w papierowej "Polityce" pt. "Stracone pokolenie". Bet, dobrze mówię?

      Ale z tym punktowaniem... nie wiem czemu mnie Anzai wymienia wśród zapunktowywaczy na "czyichś tyłkach"... jakoś... trochę przykre to dla mnie w brzmieniu.. Ja tam nie wiem, co jest na myśli... Może faktycznie nie to... Ale... Czytam, co widzę, a widzę co czytam ;)

      Usuń
    13. Prawdę mówisz o feralnym artykule w Polityce.
      Ale punktowanie zaznaczone przez Rawicza zrozumiałam jako wymierzone w autora artykułu. No bo jakie tu nasze ewentualne punktowanie?
      Anzai-Rawicz, proszę się wytłumaczyć z punktowania bo nieporozumienie jest.

      Usuń
    14. Już się tłumaczę. Nie wiem jak jest teraz (w 1985 r. mnie wywalono za absencję z drugiego roku trzyletniego studium doktoranckiego), ale podejrzewam, że w pracy naukowej nadal liczą się punkty za publikacje naukowe i cytowania. Na każdym roku trzeba coś tam mieć opublikowane, aby zapunktować. Najciekawsze są te "cytowania", bo wystarczy podać np. źródło i już jest mały punkcik. Zwróćcie uwagę na olbrzymią ilość przypisów i linków w linkowanym pdf-ie. To właśnie nadaje "połysk i blichtr" wszelkim pracom naukowym, chociaż czasem może być odebrane jako bełkot.
      Nie dziwię się, że czujemy jakiś niedosyt w tym, że nasze komentarze ktoś sobie poczytał i wyciągnął z nich wnioski może nieco odbiegające od naszych intencji. Zręczniej byłoby cytować za wcześniejszym uzgodnieniem, ale to jest przecież internet, a autor, zgodnie z zasadami obowiązującymi blogerów, uzgodnił z Bet podstawy publikacji, więc nie widzę tu większych problemów. Ważne, że jesteśmy na salonie i tworzymy kulturę uczestnictwa, a że ona na razie tylko wirtualna? Początki są zawsze trudne. :)

      Usuń
    15. Acha, czyli dobrze zrozumiałam, że punkty zebrał autor publikacji. Niech mu będzie na zdrowie. W końcu miał moją zgodę na wykorzystanie bloga do celów naukowych i nie widzę podstaw do "mania niedosytu".
      Jasne, że najważniejszy jest nasz salon i nasze dobre w nim samopoczucie.

      Usuń
  13. Ja -dziękuję allensteinerowi -za podsumowanie-uważam ,że jest prawdziwa w swojej ocenie ! Nie wnikam w drobiazgi -jest OK I za to serdeczne dzięki .-Eliza F.

    OdpowiedzUsuń
  14. Myślę, że niepotrzebnie ubieramy pana Krzysztofa w szaty badacza PRL - jego artykuł dotyczy bloga jako zjawiska kulturowego w sieci. Tematyka, geneza powstania bloga oraz sposób jego prowadzenia pasował do naukowych definicji zjawiska stąd dalsza i szczegółowa jego analiza. Nie widzę tu miejsca na pogardę czy jakieś polityczne odniesienia.
    Dlaczego doszukujecie się w tym jakiegoś drugiego dna?

    OdpowiedzUsuń
  15. Witam Bet. I Serdecznie gratuluję naukowych rozprawek o tym interesującym blogu. Nie wiem, czy też mogę zaliczyć się do Szacownego Komentatorium bo przecież niewiele wniosłam (poza mottem) a znacznie więcej wyniosłam. ;) :)
    I zapewne kiedyś tu wrócę. Na razie jest z tym kłopot, bo pracodawca niechętnie patrzy na aktywność blogową.
    Serdecznie pozdrawiam wszystkich komentujących.

    Ezakia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga Ezakio! Twój wkład jest przeogromny! Motto jest wyraźnie cytowane w rozprawce a i mnie niezmiernie się podoba wciąż. Jesteś w gronie Komentatorium jak najbardziej.
      Zapraszam poza godzinami pracy:))))

      Usuń
    2. Skoro Ezakia nie jest przekonana, co do ważności swojego wkładu, to by znaczyło, że blog nie podpada pod charakterystykę kultury uczestnictwa (punkt 4 charakterystyki na stronie 195).

      :)))

      Usuń
    3. Uważaj, bo zaraz Ty podpadniesz!

      Usuń
  16. Profesor Kieżun opowiadał o badaniu wpływu zmian warunków pracy na wydajność. W zakładzie włókienniczym w Łodzi te warunki zmieniano a studenci zbierali opinie włókniarek. Wydajność rosła najpierw w miarę poprawy warunków pracy, ale później również w miarę ich pogarszania, bo zainteresowanie młodych naukowców korzystnie wpływało na entuzjazm włókniarek do pracy.

    No i ty, Bet, masz do twórczości pana G. odmienny stosunek, niż ja, bo znalazłaś się na miejscu tych włókniarek. A do badaczy PRL rzeczywiście zaliczyłem pana G. przez pomyłkę, mea culpa.

    allensteiner

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i zostałam włókniarką... Och, Allensteiner, jesteś bezlitosny! Odzierasz mnie z poczucia wartości:)))) A tak było pięknie...
      Ale wybaczam wspaniałomyślnie, po chrześcijańsku.

      Usuń
    2. Jak to - odzieram? Jesteś tu poniekąd w PRL, gdzie ludzie pracy, z włókniarkami na czele, byli najważniejsi.

      Usuń
    3. Jak tak, to może być. Odzieranie zresztą też nie jest takie złe....

      Usuń
    4. Ależ Allensteiner, najwyraźniej stosujesz metodę podcinania skrzydeł.
      Praca włókniarek poza jakością ma się rozumieć, miała być przede wszystkim wydajna, natomiast "pogadajmy o peerelu" jak wiadomo kładzie nacisk na wspomnienia z tamtych czasów, do których z pewnością by się przyłączył wspomniany profesor Witold Kieżun.

      Usuń
    5. Do allensteiner.

      Z uwagi na to, że nieświadomie (nawet dla mnie - pośrednio nadzorowałem przedmiotowy zakład, i te badania) zostałem wywołany do tablicy, chciałbym nieco przybliżyć ten problem.
      Badania o których wspominał prof. Kieżun były prowadzone m.in. w łódzkim "Uniontex", str. j.n.:

      Zakład w tym czasie zatrudniał ponad 14 tys pracowników (a z filiami ok. 17.000), a więc tyle ilu mieszkańców liczą niektóre polskie miasta. W "Uniontex" poza przędzarkami i t.p. sprzętem sukcesywnie uruchamiano też biblioteki, hotele, świetlice, przychodnie lekarskie, stołówki, itp. W połączeniu z niezbyt doskonałą dyscypliną pracy był i jest to doskonały przykład na to jak nie należy prowadzić badań.
      Badacze bowiem nie uwzględnili tego, że do warunków pracy należy też zaliczać obecność płci odmiennej, oraz całą makrostrukturę otoczenia, a więc czynniki, które nie zawsze występują w procesie pracy włókniarki.

      Jeżeli w ten sposób chcesz zdezawuować treść "badań pana G" j.w. to chyba szkoda "zachodu", bo przecież komentatorzy wypowiadają się nie na temat PRL, tylko konkretnych, najczęściej już śmiesznych, drobnych epizodów z tamtego okresu.
      To, że ja chwalę PRL jest tylko wynikiem tego, że obecna opcja polityczna nie jest w stanie, i nie ma szans na utworzenie lepszego systemu. Warto zerknąć.


      http://info.wiadomosci.gazeta.pl/szukaj/wiadomosci/uniontex
      http://lodz.gazeta.pl/lodz/1,35153,10119145,Uniontex___jak_upadaly_najwieksze_polskie_zaklady.html
      http://www.wsei.pl/biblioteka/gierek/dekada.pdf

      Usuń
    6. Akwamarynko, pięknie goisz moje podcięte skrzydełka. Już mi lepiej.
      Myślę, że Allensteiner nie miał złych zamiarów - taki wyraził pogląd i już. Przy okazji przypomniał o włókniarkach, a to chwalebne!

      Usuń
    7. Andrzeju Rawiczu, jak zwykle profesjonalnie podchodzisz do tematu. Bardzo dobrze zwracasz uwagę na treść naszych pogadanek o PRL. Nie próbujemy oceniać tego okresu w całości ale wspominamy rzeczywistość w której przyszło nam żyć. Nie mieliśmy wyboru ale nie byliśmy zniewoleni i nieszczęśliwi.
      Przypomniałeś też, że wielkie przedsiębiorstwa peerelowskie to były takie "państewka w państwie" z całą bardzo rozbudowaną infrastrukturą.

      Usuń
    8. To takie opatrywanie ran skrzydeł radości:))
      Ja też myślę, że Allensteiner miał dobre chęci, rzeczowo podchodzi do sprawy i kieruje nim zdrowy rozsądek, ale tak odebrałam drugi obszerny Jego komentarz.
      Włókniarka łódzka - przodownica pracy... tak właśnie wyglądała socjalistyczna Polska pracująca w kronikach filmowych, do których mam sentyment... tak, tak i niezapomniany głos Jerzego Rosołowskiego...
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    9. Rawicz, jak już wspomniałem, tylko przez pomyłkę zaliczyłem pana G. do badaczy PRL. Ale opierając badania o jakiś przykład - warto mięć do tego przykładu stosunek neutralny.
      A co do tworzenia lepszego systemu przez opcję polityczną - daruj im i nam. System jest dobry, tylko opcje polityczne jeszcze do niego nie dorosły. Tym bardziej nie dorosły do tworzenia lepszych systemów.
      allensteiner

      Usuń
  17. Witaj Beatko :)
    Radosna to wiadomość :) Sześć lat minęło od tamtej chwili. Słynny 1maja 2007 roku. Mam w swoim przepastnym archiwum informacje od Dziadunia, że założył blog, informował mnie jak go znaleźć :) Trafiłam tam przez przypadek ..... dużo by opowiadać :) Gratuluję i cieszę się, że wciąż tkwisz na posterunku. Beatko, mam nadzieję, że Dziadunio dostał od Ciebie tę informację. Powiem więcej, uważam, że powinien zostać przedstawiony na tej konferencji jako główny pomysłodawca :)
    Pozdrawiam serdecznie:)
    Elżbietka53

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noooo.... czekałam na Ciebie Elżbietko i nie zawiodłam się. Z Dziaduniem próbowałam nawiązać kontakt zapraszając na czwarte urodziny bloga ale stanowczo odmówił uczestnictwa. Bardzo dobitnie dał do zrozumienia, że nie życzy sobie więcej kontaktów.
      Oczywiście zastosowałam się do jego życzenia bez dociekania przyczyn.

      Usuń
    2. W tej sytuacji mój pomysł jest niedorzeczny. Beatko, najważniejsze, że Ty tutaj jesteś, i mam ogromną nadzieję, że zawsze będziesz :)
      Elżbietka53

      Usuń
    3. Zawsze, to chyba przesada:)))) Ale jeszcze mi się nie znudziło i nawet tematy wciąż nowe się pojawiają. Sama się dziwię skąd je bierzemy?
      Mam nadzieję, że będziesz nam towarzyszyć.
      Może kiedyś wreszcie spełnimy obiecaną kawę w Rio?

      Usuń
  18. Witaj Beatko raz jeszcze :)
    Chciałam sprawdzić, czy pośród blisko dwóch tysięcy wątków odnajdę moją rozmowę z Dziaduniem :) Oto ona :)
    ~straszydziadunio do ~Elżbieta - 01.05.2007 (20:49)
    ok, Elżbieta. Zarejestrowałem właśnie swojego nicka. "straszydziadunio". Nie bedę więc rozmnażany. Straszny dziaduni nie wszedł, miał za dużo znaków. Jak mówiłem, zakładam nowy wątek na forum. Do zobaczenia )))
    I dalszy ciąg naszej rozmowy :)

    ~straszydziadunio - 02.05.2007 (13:28)
    A Ty czytaj, Elżbietko - miła kobietko, co do Ciebie piszę ))). Wątek załozyłem na forum, pozdrowienia Ci w nim przekazałem a Ty co? ;-)). Oj, bo zacznę straszyć gorzej od przeżytków dyktatury komunistycznej i nikt mnie przy tym nie da rady zburzyć ...

    Jak piękne są wspomnienia :):):) Macie ochotę to poczytajcie.
    http://fakty.interia.pl/polska/news-symbole-dyktatury-komunistycznej-znikna-z-miast-i-ulic,nId,819464#pst9481630
    Elżbietka53




    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, Elżbietko, że przypomniałaś te pierwsze słowa w sprawie peerelku.
      Dziękuję, że wpadłaś tu i ciesz się razem z nami.

      Usuń
  19. O la,la! Słabo powiedziane,powinno być ho,ho,ho!!! Blog Bet przedmiotem pracy naukowej!
    No to teraz,wszystkie Pszczółki i Żuczki przychodzące do kopca Mrówki poplotkować przy kawce,uważajcie na ukryte kamery i mikrofony!-:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Używamy peerelowskich czajników, a tylko w obecnych chińskich, jak wyczytałam w wiadomościach onetowych, są jakieś nadajniki.

      Usuń
  20. Ciiiii......... Ja czuwam, nikt nie podsłuchuje i nie nadaje. Radary mam włączone.

    OdpowiedzUsuń

Dla błądzących - pomoc przy komentowaniu:

Jeśli nie masz konta w Google wybierz opcję:

- Anonimowy, ale podpisz się pod treścią komentarza, proszę.

- Nazwa/adres URL w okienku Nazwa wpisz swój nick lub imię, a w okienku adres URL wkopiuj adres swojego bloga

Za wszystkie komentarze bardzo dziękuję.