Taka aura zachęca...
A więc idę w las, na grzyby. Bez koszyka i kozika na bezkrwawe łowy:)
Strażnik lasu już przy wejściu zapowiada bogate zbiory!
No to idę i zbieram!
I cóż z tego, że (chyba) niejadalne? Przynajmniej nikogo nie otruję a piękno się liczy!







Nigdy mnie nie nęciło grzybobranie, ale zapewne trzeba będzie towarzyszyć mojej starszej już mamie podczas takich wypraw do lasu. Natomiast jeść grzyby bardzo lubię.
OdpowiedzUsuńMam podobnie, mnie też nie nęci zbieranie a jedzenie ich uważam za zbędne i raczej unikam. Za to spacery w lesie uwielbiam:)
UsuńO tak, leśne spacery są wspaniałe!
UsuńMiłego spacerowania:)
UsuńNie lubisz grzybów? Niedawno zrobiłam maślaki w sosie śmietankowym, były pyszne.
OdpowiedzUsuńOczywiście kupione z certyfikatem, bo sobie (jako zbieraczowi) nie ufam 😁
Lubię też kanie, opiekane jak schabowe... ale też je kupuję (bo podobne do sromotnika!)
Za kurkami nie przepadam, świąteczną kapustę pichcę z podgrzybkami (kupnymi!), kiedyś posmakowałam smardzów - miała to być taka specjalna kolacja "ą...ę", ale smakowały jak płucka z tekturą... także tak... 😉
Wychodzi na to, że z grzybów najczęściej jadam pieczarki 😂
Włóczyć się po lesie lubię, choć wolę (zapachowo i "kleszczowo") lasy iglaste. Mam w okolicy i takie, i takie, dlatego mogę sobie wybrzydzać 😜
Ps opieńki ponoć jadalne, tylko trzeba je obowiązkowo obgotować
...ten "wodny teren" wygląda dość dziko i groźnie - bądź tam ostrożna! 😨
Buziaki 😘
Ja też jadam głównie pieczarki choć raczej z rzadka - Wychodzi na to, że jestem bezgrzybowa. Odmówiłam nawet odbierania grzybów suszonych od Rodziny, kto wie, jakie tam mają zamiary:)))
UsuńWodny teren prezentuje się groźnie, ale w rzeczywistości to maleńki potok, tylko okazjonalnie wartki. Ale wygląda ślicznie.
Łowy z aparatem fotograficznym, to właśnie wychwalałem u Nitagera. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńWiesz, ja idę jeszcze dalej i ograniczam nawet zdjęcia:) Staram się korzystać z bezpośrednich wrażeń wzrokowych i chłonąć zmysłami:))
UsuńMoja matka była wielką miłośniczką grzybobrania i pod tym względem ufałam Jej bezgranicznie. Gdy dostałam suszone grzyby od Jej przyjaciółki, to obawiałam się użyć ich do bigosu. Gdy mój syn, uwielbiający grzyby w occie przynosił je zakupione na bazarze, też byłam pełna obaw. Pozostali członkowie rodziny nie lubią zbierać grzybów, więc pieczarki jadam w occie i rzadko smażone. Pozdrawiam serdecznie, chwaląc umiejętności fotograficzne.
OdpowiedzUsuńGrzyby nie są niezbędne do życia więc spokojnie można je pomijać w jadłospisie:)
UsuńDziękuję za komplement fotograficzny:)
Też zbieram grzyby tylko na zdjęciach :D. Nie znam się na nich, choć jeść uwielbiam ale sama w lesie wolę tylko podziwiać niż się potruć ;p
OdpowiedzUsuńBardzo słuszne podejście do grzybobrania:)
UsuńPozdrawiam i witam i zapraszam częściej:)
Bet, jak zawsze humor Ci dopisuje. Faktycznie, grzybów moc do oglądania i podziwiania. Cudne, a że niejadalne? Chodzi o piękno, zwyczajne zauroczenie, a do jedzenia kupuję pieczarki, przynajmniej nie muszę martwić się, czy aby nie trujące. Ostatnio czytałam, że rodzina zatruła się tymi grzybami z certyfikatem z bazaru, czyli każdy może pomylić się tylko raz.
OdpowiedzUsuńZasyłam serdeczności
Humor pozwala utrzymywać się na powierzchni. Pieczarki są najbardziej bezpieczne i też trzymam się tego. Przyznaję, że bez wielkiej przykrości bo grzybów leśnych nigdy nie uważałam za przysmak. Lubię ich zapach i to wystarcza:)
UsuńHmm... Jak grzybobranie, to może jakiś mały prowiant? (KLIK)
OdpowiedzUsuńJa odgadłam jedynie osiem :(
Ja też osiem! Pogrążyły mnie daty produkcji, kto by to pamiętał:)))
UsuńAle fajna zabawa.
Grzybki marynowane w dawnych czasach stanowiły bardzo ważny element przyjęć. Moi rodzice nie zbierali, ale dostawali od mamy brata gotowe w słoiczkach. ja mało jadłam, a po Czarnobylu, gdy mówiono żeby nie jeść grzybów, to całkiem przestaliśmy je spożywać.
OdpowiedzUsuńBardzo fajnie i żartobliwie przypomniałaś grzybobrania.
pracowałam kiedyś w szkole koło lasów. Dzieci zawsze przynosiły mi grzyby, ileż miałam z nimi pracy. nie chciało mi się robić słoiczków, to mroziłam. i potem wszystko w zamrażarce pachniało grzybami😀
No, tak, przy grzybach jest sporo pracy. Ale zapach jest ich największą zaletą.
UsuńJako, że sam jestem już starym grzybem to jedzenie i zbieranie - które kiedyś było moim ulubionym zajęciem - jest już poza mną. Z ciekawością oglądam jednak na YT wyczyny innych zbieraczy i wydaje mi się, że niektóre Twoje okazy są nie tylko jadalne, ale i smaczne oraz lecznicze.
OdpowiedzUsuńA może halucynogenne? To dopiero by było bogactwo!😉
UsuńDuża część grzybów leczniczych ma działanie halucynogenne, o czym - niestety - wiedzą też narkomani.
UsuńKlik dobry:)
OdpowiedzUsuńTakie grzybobranie to bajka! Nie to, co jakieś tam okazy lądujące w sosie i słoikach, o!
Pozdrawiam serdecznie.
Bez koszyka i kozika, za to z aparatem i zachwytem — i chyba właśnie takie „bezkrwawe łowy” są najprzyjemniejsze. 😊 Las zdecydowanie hojnie obdarzył Cię tymi małymi dziełami sztuki! 🌲🍄
OdpowiedzUsuńTak, las jest bogaty we wrażenia estetyczne i tym się napawam z radością 🙃
UsuńPo lesie? - Tak! Z aparatem? - Tak! To mam prawie każdego dnia. Ale pójść na grzyby i wracać bez nich jednak głupio... (Mareczek)
OdpowiedzUsuńOj, tam. Przecież mam grzyby - na zdjęciach 😉
OdpowiedzUsuń