Słowniczek wyrazów zapomnianych


balia



bełt                      

ciak                      

cerowanie

chlebak




drynda


krachla


leberka

marmur

niewymowne


patentki

podobiadek


repasacja


reformy


siatka na zakupy



śledzik i lorneta

watolina


zacny
owalna wanienka z drewnianych klepek lub blachy ocynkowanej

tanie wino owocowe

złotówka

naprawianie skarpet

brezentowa torba na prowiant
noszona na długim pasku przez ramię


stary samochód
 
oranżada w szklanej butelce z zamykaczem

pasztetowa

głowizna, salceson

wszystkie rodzaje damskich i męskich majtek

wełniane pończochy

drobny posiłek przed obiadem


podnoszenie oczek w pończochach

rodzaj damskich majtek z nogawkami

ażurowa torba wykonana z plastikowej żyłki


śledź + 2x50g wódki

materiał do ocieplania odzieży zimowej

wartościowy, szanowany


32 komentarze:

  1. Niedawno zachwyciło mnie słowo „dochówka”...
    Całkiem wyszło z użycia, tak jak czynność jaką opisuje. Otóż „dochówka” - to schowek w piecu kaflowym przeznaczony na przechowywanie potraw w cieple....No właśnie. Po co teraz coś takiego? Pstryk w mikrofali...i.... gotowe! Po co komu archaiczne słowo „dochówka”?????
    Ileż jednak ciepła i pozytywnych emocji jest w tym słowie. Otóż ktoś przetrzymuje z troską ,obiad, dla kogoś kochanego, aby miał smaczny i ciepły posiłek. Posiłek trzeba „dochować” czyli utrzymać... dla ... kogoś ważnego i kochanego. Szczęśliwy ten "ktoś", szczęśliwa osoba, która "dochowa"....
    A mikrofala ? Zimna stal, anonimowy pstryk, kilka sekund i gotowe. Gdzie tu miejsce na troskliwe myślenie i serce?????


    A kto tak napisał na starym peerelku? Zapomniałaś o dochówce, o której tak ciepło napisałaś.

    D o c h ó w k a

    OdpowiedzUsuń
  2. Wcale nie zapomniałam. Dochówkę często wspominam... Miałam obiecane zdjęcie pieca z dochówką, zapomniałaś?

    Zdjęciówka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam zdjęć, nie mogę się doprosić. Myślałam, że zapomniałaś o dochówce, bo nie ma jej w słowniczku.

      Usuń
  3. No, fakt, nie wiem dlaczego nie ma jej w słowniczku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba dlatego, że funkcjonuje jako duchówka - całkiem bez sensu

      Usuń
  4. Wyjaśniam. Może nie ma w słowniczku, ale jest w słowniku. I nie dochówka, tylko duchówka, tak jak to określenie zapamiętałem z dawnych czasów. Bo nie od dochowywania, tylko - tu już się usiłuję domyślać - od powolnego duszenia potraw, oczywiście, o ile doprowadzono duchówkę do stosownej temperatury.

    allensteiner

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic podobnego! W dochówce nic się nie dusi! Tam się przechowuje pieczołowicie strawę dla spóźnionych biesiadników. W tym słowie jest cały ogrom uczucia troski i miłości dla domowników lub oczekiwanych gości.
      Phi... duszenie! Toż to prawie horror...

      Usuń
  5. Jeszcze jedno. Leberka, to nie jakakolwiek pasztetowa, tylko - z gwary mieszkańców Poznania (może też Krakowa - wątrobianka (od niem. Leberwurst), rzeczownik nie tyle zapomniany, co chyba raczej regionalny.
    allensteiner

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może masz rację, że to wyrażenie regionalne. Leberka-mówiono na pasztetówkę w moim regionie. Bez wątpienia jest tu wpływ Leberwurstu.
      Używanie tego słowa w sąsiedztwie Śląska łatwo się tłumaczy...

      Usuń
  6. Przepraszam, jeszcze dwie kwestie i już może nie będę.
    Drynda w mojej pamięci uchowała się w postaci dorożki i tak też figuruje w słownikach i piosenkach (Nie masz jak dryndulka w taką jasna noc, hej, zielonka, śpiewaj, nie bądź kloc), aczkolwiek, być może, istnieją jakieś regionalne odchylenia.
    Co zaś do siatki na zakupy - poprzedniczki dzisiejszych reklamówek (bzdura - coraz więcej niczego nie reklamuje), to zanim pojawiły się takie z plastykowej żyłki (konkretnie - nylonu czy stylonu) - były też robione z włókna naturalnego, czyli różnego rodzaju sznurków.
    allensteiner

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przepraszaj, mów!
      Ja pamiętam dryndę jako określenie auta-rzęcha. Może dlatego, że dorożki w Krakowie były i są "zaczarowane"???? Hi,hi,hi...
      W sprawie siatek pełna zgoda. Nie rozumiem natomiast dlaczego nadal na plastikowe reklamówki /nic nie reklamujące/ mówi się "siatka"?
      Atawizm jakiś?

      Usuń
  7. Allensteiner, i dochówka i duchówka.
    W moich stronach mówiło się dochówka. Żydzi np. w dochówce dochowywali jedzenie na szabas, aby było ciepłe, bo w szabas nie gotowali, a nawet w piecu ani pod kuchnią nie palili. Też np. w Gorzowie Wlkp. u cioci widziałam w piecu kaflowym taką dochówkę /i tak tam ją wszystkie ciocie - babcie nazywały/.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może duchówka ma coś wspólnego z duchami????

      Usuń
    2. Może, hi, hi...

      A tak na poważnie, to moja bratowa mówi duchówka i jej babcie tak mówiły. W literaturze też się spotkałam.

      Usuń
    3. No tak, tam są duchy naszych babć i cioć, które pichciły i dochowywały jedzonko w dochówkach.

      Usuń
  8. Cóż, zdaje się, ze pora zmienić słowniki, albo ich autorów. Widzę tu kandydatury...

    allensteiner

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ oczywiście, że widzisz tu wspaniałe kandydatury na autorów słownika! My z alEllą jesteśmy mistrzami w tworzeniu oraz tłumaczeniu słów. Śliczne słówka robimy:)))

      Usuń
  9. No bo czemuż tej cholernej dochówki nie ma w słownikach?

    I jeszcze jeden tekst, bo są słowa uniwersalne: skrwawnięte serce u piersiów drynda gdzieżeś odeszła ma Rozalinda

    allensteiner

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, pamiętam ten tekst. Skrwawnięte serce...jest takie romantyczne!

      Usuń
  10. Jednak "duchówka" chociaż łatwiej (i częściej) mówi się: dochówka. Jest to nawet w słowniku: http://sjp.pwn.pl/slowniki/duch%C3%B3wka.html Nie w piecu lecz kuchni (fachowo: "trzonie kuchennym") i niekoniecznie kaflowej. Nie tylko do przechowywania w cieple potraw, ale również do pieczenia. "Pod kuchnią" stale podtrzymywało się mały ogień (rozpalanie było kłopotliwe i długo trwało), dzięki temu w -->saganie była ciepła woda do mycia a w czajniku w każdej chwili woda na herbatę. Konstrukcja kuchni była taka, że spaliny przesunięciem -->szybra można było skierować wokół duchówki - stąd funkcja podgrzewania. Przy pełnym otwarciu szybra i "podhajcowaniu" pod kuchnią duchówka stawała się - według dzisiejszej -->nomenklatury - piekarnikiem. Stąd inna nazwa: -->bratrura (z niemieckiego/jidysz? Bratröhre). Z lwowskiej piosenki, gdzie -->kuchta wabi amanta: "ja u państwa służe, sznycli mam w bratrurze".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za tak szczegółową analizę duchówki. Prawdziwie fachowe wyjaśnienia. Bardzo pouczające. Wielkie dzięki:))

      Usuń
  11. Do: śledzik i lorneta. Jeszcze lepiej brzmi: "lorneta z meduzą" czyli po ludzku "seta i galareta". Ta "meduza" świetnie oddawała jakość serwowanej galarety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jest, seta i galareta brzmi doskonale!

      Usuń
  12. Drynda to jednak dorożka, co nawet łatwo sprawdzić w słownikach. Od tego -->dryndziarz, czyli dorożkarz. Natomiast owszem spotkałem się z tą nazwą w odniesieniu do samochodowego rzęcha, dzwoniącego podczas jazdy obluzowanymi częściami, ale to już od słowa "dryndać"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Określenie "drynda" pamiętam z dzieciństwa w odniesieniu do starych, bardzo nielicznych wtedy samochodów, motorów i wszelkich pojazdów kołowych. To nie wyklucza pochodzenia tego słowa od dorożki.
      Słowo brzmi wdzięcznie, trzeba przyznać:)

      Usuń
  13. Marmur , to włoski salceson, a na czarny salceson , mówiono cwaniak , a dlaczego? Bo nie dał się wywieźć do ZSRR , wszystko co lepsze , a zwłaszcza szynki , jechały do ZSRR. Mówiono też na niego , szynka kolejowa. Na kaszankę w niektórych regionach , mówiono , kiełbasa z murzyna, dziś bardzo nie poprawne politycznie.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre, dowcipne. No, fakt, słowo "murzyn" dziś niepoprawne. Nie rozumiem dlaczego. Co w tym obraźliwego? Murzynek Bambo pewnie śmieje się z tego rzekomego "rasizmu" wszak na Murzynku bambo my uczyliśmy się tolerancji i przyjaźni!

      Usuń
  14. Ja też pamiętam duchówkę w piecu kuchennym, daruję sobie fachowe nazwy, bo nam chyba chodzi o przywołanie atmosfery, naszego dzieciństwa... Piszecie, że nie znaleźliście w słowniku "dochówki", więc może jednak duchówka? Nie od duchów, tylko od ciepła, ciepłego powietrza - jak kiedyś mówiono "duchu". Konstrukcja dokładnie taka, jak ją opisał: Anonimowy16.02.2015, 18:23. Na Mazowszu, Podlasiu mówiono "duchówka" - wspaniała zimą, gdy się wracało wieczorem do domu z prawdziwego lodowiska, które z nadejściem mrozów przygotowywali nasi, miasteczkowi strażacy, polewając pracowicie wodą plac za szkołą. Wkrótce pojawiło się tam oświetlenie, muzyka z blaszanego "wiadra" i wszystkie te wspaniałości za ... złotówkę wstępu! Tak wyglądała "komuna" w małym mieście na wschodzie PRL-u, wśród starych, polskich wsi, gdzie nie było PGR-ów..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, Anonimowy, za przypomnienie atmosfery zimowych zabaw na lodzie. Po taki szaleństwie konieczna była gorąca strawa aby czerwone od mrozu policzki odtajały.
      Bardzo mi odpowiada twoja interpretacja "Duchówki" - od "ducha" a może "wozducha" z rosyjska? Wszak o kresach mówisz...
      Pozdrawiam ciepło niczym z duchówki:))

      Usuń
    2. W lubelskim to też duchówka i raczej kojarzyło nam się z "duchotą"= gorącem, które buchało na człowieka, gdy zaglądał do tejże duchówki.

      Usuń
    3. Dziękuję za kolejną interpretację dochówki. Wszystkie wypowiedzi w tej sprawie mają wspólny mianownik: ciepło, miłość, troska.
      Piękne, prawda?

      Usuń

Dla błądzących - pomoc przy komentowaniu:

Jeśli nie masz konta w Google wybierz opcję:

- Anonimowy, ale podpisz się pod treścią komentarza, proszę.

- Nazwa/adres URL w okienku Nazwa wpisz swój nick lub imię, a w okienku adres URL wkopiuj adres swojego bloga

Za wszystkie komentarze bardzo dziękuję.