poniedziałek, 26 grudnia 2011

Prezent??


Czy wiadomość otrzymana w skrzyneczce blogowej może być prezentem

W okienku "napisz do mnie"  pokazał się taki oto link:

                         kto ciekawy niechaj kliknie !


             Dla leniuszków mam coś "na skróty": klikając w te zdjęcia można powiększyć obraz i odczytać tekst pisany cyrylicą...
            
 
      Wpatruję się z wielką uwagą i przewijam wolno stronę...na dole widzę...widzę..... wasze komentarze przetłumaczone na język rosyjski. Popatrzcie sami!     
 
W ten świąteczny dzień wytężam umysł, wydobywam z otchłani zapomnienia resztki znajomości języka rosyjskiego i dedukuję. Otóż:
       ...był kwiecień, zbliżała się Wielkanoc, internautka o ładnym nicku Yennefer, szukała w sieci jakiegoś pozytywnego tekstu na Święta. Odnalazła moją notkę z dnia 16 kwietnia 2011 o przyjaźni Polsko-Radzieckiej. Spodobało się więc przetłumaczyła, opisała i.... zapomniała. Aż do następnych ważnych Świąt. Teraz, na Boże Narodzenie  opublikowała tekst na pewnym rosyjskim forum. Aby było pozytywnie i miło na Święta. Tekst skomentowało jak dotąd 105 osób. Przejrzałam niektóre wypowiedzi rosyjskich internautów i jestem bardzo mile zaskoczona. Większość czytelników z zachwytem, a nawet z wdzięcznością przyjęła ten mój dość ciepły opis dawnej, wtedy "wymuszonej" przyjaźni między naszymi narodami. W wypowiedziach wyczułam jakieś nutki zadawnionego poczucia winy, niekiedy wręcz kompleks ludzi obarczonych polską "rusofobią" oraz wielkie pragnienie pozytywnych sygnałów. Skądkolwiek. Dlatego podobała się moja opowieść pozbawiona wątku politycznego i wrogości do zwykłych ludzi radzieckich. Oto prawdziwy prezent dla mnie: radość tych, obcych przecież, ludzi. Jednocześnie nauka dla nas wszystkich: teksty blogowe są czytane i rozumiane bardzo daleko i szeroko. Może nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę...

       Poniżej prezentuję słowo od tłumaczki wraz z Życzeniami Świątecznymi. Życzenia są niekoniecznie adresowane bezpośrednio do naszego bloga adresowane, ale ja przyjmuję je jak swoje. A, co!


          A może... obudziłam uśpione marzenia o imperialistycznej potędze? Kto wie, może rozpęta się kolejna wojna polsko-ruska?
           O, oj... mam się bać? Czy cieszyć ?


 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dla błądzących - pomoc przy komentowaniu:

Jeśli nie masz konta w Google wybierz opcję:

- Anonimowy, ale podpisz się pod treścią komentarza, proszę.

- Nazwa/adres URL w okienku Nazwa wpisz swój nick lub imię, a w okienku adres URL wkopiuj adres swojego bloga

Za wszystkie komentarze bardzo dziękuję.