czwartek, 18 października 2012

Znów zadowolona!



        Nie mogę! Nie mogę powstrzymać się, aby nie okazać kolejnego zadowolenia. Oj, dostanie mi się …

        Prawie niezauważalnie minął tegoroczny Dzień Edukacji Narodowej dawniej zwany Dniem Nauczyciela. Powoli odchodzi w zapomnienie to kiedyś hucznie obchodzone święto. Media wzmiankują nieśmiało, cichutko. W podobnym stylu reagują szkolne władze, a nade wszystko Rodzice naszych podopiecznych. Pamiętam dawne szkolne lata gdy przejęte Komitety Rodzicielskie szykowały świąteczne poczęstunki, stawiały na stół gdzieś zdobytą konserwową szynkę i domową jarzynową sałatkę. W ostateczności wystarczały ciastka z cudem wyczarowaną przydziałową kawą. Były stosy kwiatów, czekoladek, akademie z wierszykami i piosenkami, odznaczenia i ordery. Teraz kończy się na dniu wolnym od zajęć dydaktycznych / co nie oznacza dnia bez pracy/ oraz symbolicznych nagrodach pieniężnych po 300 zł brutto.  Nie skarżę się, ten dzień drażnił mnie zawsze o wiele bardziej niż marcowy Dzień Kobiet.

        14 października tego roku przypadł na niedzielę… Dzień wolny się nie należy. Kwiaty i akademia były w piątek. Oficjalne bukiety symbolicznie tylko dla Dyrekcji. Też dobrze, w końcu to o symbol chodzi.

        Ale za to… w poniedziałek, już bez świątecznej „pompy” małe pod-grono pedagogiczne, które nie stawia stopni w dziennikach, zostało oświętowane w szczególny sposób. Wychowawcy grup otrzymali samodzielnie wykonane lalki przedstawiające ich samych, z uwzględnieniem najdrobniejszych szczegółów charakteryzujących nauczycieli. A to sposób ubierania, fryzurka, ułożenie okularów… nawet wiecznie nie zapięty plecaczek na ramieniu „psora”

               Jak się nie zachwycić i nie pochwalić?



        Chyba trochę nas lubią…? 




25 komentarzy:

  1. to prawda. W "dawnych czasach" Święto Nauczyciela to była naprawdę wielka uroczystość. Sama brałam czynnie w tych uroczystych akademiach na korytarzu szkolnym. Teraz w szkołach są wielke sale przeznaczone nie tylko na tzw. WF ale też wszystkie szkolne święta. Niedługo z tych wszystkich świąt zostaną jedynie wspomnienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że Dzień Nauczyciela zniknie podobnie jak Dzień Kobiet. Może też kojarzy się z PRL? A może świadczy to o obniżeniu prestiżu zawodu?

      Usuń
    2. Do 2009 r. otrzymywałem standardowo: 200 złotowy talon i książkę, którą można było sobie samemu wybrać (ok. 50 zł.). Ale to się skończyło i teraz robią nam tylko "spęd" w sądzie, gdzie po części artystycznej (niektórzy dostają odznaczenia, awanse), można wypić 50 g. lampkę szampana, i zakąsić ciasteczkiem. Przychodzi jakieś 30-40% osób.
      Anzai

      Usuń
    3. No widzisz, lalki nie dostałeś!

      Usuń
    4. To w szkołach nie ma sal odpowiednich, że nauczyciele w sądach świętują?

      Usuń
    5. Jako psycholog i informatyk miałem zajęcia w różnych szkołach, więc świętowaliśmy głównie u zleceniodawcy. W PRL był to Urząd Miasta, a w RP doszło Kuratorium, i Sąd. A lalki wolę żywe, nie takie gumowe ... na razie. Żartuję, zazdroszczę Ci Bet tego prezentu, bo to miłe i sympatyczne, jeżeli jeszcze zindywidualizowane.
      Anzai

      Usuń
    6. Oooo... bardzo zindywidualizowane /Boże...ale wyraz!/ nawet pasemka na włosach uwzględniono, sposób noszenia ozdobnego szala... Tylko butów nam nie dali! Wszyscy gołe stopy mamy!A przecież tylko szewc bez butów chodzi.

      Usuń
  2. Klik dobry:)

    Cóż za wspaniała młodzież w tej szkole. Zrobić samodzielnie lalki... toż to droższe od wszystkich orderów świata. Ale świadczy to także o wspaniałości Ciała Pedagogicznego w tej szkole. Brawo Młodzież! Brawo Ciało! Ciesz się Bet i pękaj z dumy, o! Jest z czego, o!

    Pozdrowienia dla Szkoły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brawo młodzież! Ciało o niczym nie wiedziało i w tym właśnie tkwi wspaniałość. Nikt im tego nie polecił zrobić, nie "zasugerował"... sami z siebie zadziałali.
      Wykonanie też byś pochwaliła. Ani jednego krzywego ściegu.

      Usuń
    2. Miałam na myśli to, że jak wspaniałe ciało to i młodzież wspaniała, a nie podpowiadanie czy pomoc przy lalkach.

      Usuń
    3. Ciało jest rewelacyjne. Widać na zdjęciu powyżej:))))

      Usuń
  3. Tak - pamietam Dzień Nauczyciela szczególnie jeden. Miałem chyba z 8 lat i jak wszyscy z kwiatkami na ten dzien pomaszerowałem do szkoły. Kwiatki dałem i coś tam wymamrotałem. Po zakończeniu uroczystości i przy wyjściu ze szkoły na stole woźnej leżała cała fura kwiatów i nikogo nie było. Odszukałem swoje kwiatki i zaniosłem spowrotem do domu. Było tłumaczenie, po tyłku chyba nie dostałem ale kwiaty nie zostały odniesione jak sie upewniono że nikt mnie nie widział.
    Myslę że po tym zdarzeniu będę rozgrzeszony z wszelkiego typu nieprawości pisanych na blogach - ja juz tam mam od małego.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hi,hi...teraz to się nazywa przedsiębiorczość... Miałeś talent Piotrze
      To nauczyciele zachowali się niestosownie zostawiając kwiaty uczniowskie po prostu na stole u woźnej...

      Usuń
  4. Świetne prezenty, oznacza ją ,że myślą i że lubią :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wielokrotne zadowolenie?
    Pogratulować
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, dwukrotne... czekam na następne.

      Usuń
  6. Moim pierwszym zawodem, zgodnie z otrzymanym wykształceniem, była cielesność pedagogiczna. W tej szlachetnej profesji wytrzymałem 20 lat, a ta rozbuchana celebra też mnie krepowała!
    serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Andrzeju, celebry nie były takie złe... zwłaszcza szynkowe uczty w czasach niedostatku:)))

      Usuń
    2. Najeść się szynki, śledzi, a i popić lacno a zacno (tanio i dobrze) jeździłem do Czechosłowacji, bo stamtąd pochodziła moja pierwsza żona...

      Usuń
  7. Odpowiadam na pytanie "czy trochę nas lubią...?"
    Ja bardzo a przy okazji pomyślności w dniu święta.
    Pozdrawiam "ciało" niepedagogiczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bob, dziękuję. Pytanie dotyczyło podopiecznych wprawdzie ale Twoją deklarację przyjmuję z wdzięcznością:)))
      Z podarowanej lalki cieszę się jak dziecko.

      Usuń
  8. No i widzisz,Mróweczko Bet? No widzisz? Już kiedyś Ci mówiłem..W tamtym starym kopcu było może biedniej,ale sympatyczniej..A w nowym? Kafelki,duperelki,kraniki dywaniki I NIC WIĘCEJ!-:)))

    OdpowiedzUsuń
  9. Cichy... aż tak źle nie jest. Teraz mam lalki! Popatrz jakie piękne! Trochę tęsknię do zaaferowanych Mam z Komitetu Rodzicielskiego - te ich sałatki i ciasteczka dawały poczucie, że jesteśmy "po jednej stronie" w kwestii wychowywania. Teraz dzieli nas mur. Groźniejszy od tego w dawnym Berlinie.
    Dobrze, że chociaż z wykonawcami lalek mamy nić porozumienia.
    ps gdzieżeś ty bywał, cichy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "A gdzieżeś ty bywał,czarny baranie? We młynie,we młynie,mościwy panie! A cóżeś tam robił,czarny baranie? Mieliłem,mieliłem,mościwy panie..". Brak czasu,Mróweczko,brak czasu..

      Usuń
    2. Szczęśliwy ten, kto bardzo zajęty. Miło Cię jednak widzieć znów na blogu.
      ps nie śmiałam użyć pełnego tekstu piosenki ze względu na słowo "baran":))) W dodatku czarny!

      Usuń

Dla błądzących - pomoc przy komentowaniu:

Jeśli nie masz konta w Google wybierz opcję:

- Anonimowy, ale podpisz się pod treścią komentarza, proszę.

- Nazwa/adres URL w okienku Nazwa wpisz swój nick lub imię, a w okienku adres URL wkopiuj adres swojego bloga

Za wszystkie komentarze bardzo dziękuję.