niedziela, 4 listopada 2018

Kołnierzyk czy dekolt?


        Współcześnie – zdecydowanie dekolt! Odsłaniamy śmiało szyje i ramiona, albo zgoła /och, jak to słowo tu pasuje/ prawie cały tors. Im bardziej tym lepiej, im głębiej tym seksowniej. Jeśli już kołnierzyk ostał się w damskiej bluzce to obowiązkowo rozpięty, rozchylony choćby o  ciut, ciut. Guziki kołnierza zapinane tuż pod brodą i dodatkowo zabezpieczone węzłem krawata zostawiamy mężczyznom. Niech ugniatają swe wydatne grdyki, a co? Damska zemsta za lata ciasnych stójek i gorsetów!

        Swoboda i luz niech nam miłe będą chociaż… Przeglądając stare zdjęcia robi mi się kołnierzyków żal… 

foto z archiwum Elżbietki53
Bo przecież takie wdzięczne wykończenie damskiej i dziewczęcej buzi dodawało uroku. Taki gust kształtowano od urodzenia strojąc niemowlęta w batystowe koszulki wiązane troczkiem na ramionkach i ozdobione kołnierzykiem – falbanką pod brodą. Dziecięce sukieneczki i bluzeczki, a nawet płaszczyki wykończone kołnierzykiem typu „baby” – wręcz obowiązkowo. 
foto z archiwum alElli


płaszczy dziewczęcy, foto z archiwum alElli
  
 Białe kołnierzyki były niezbędnym elementem zdobniczym ubioru szkolnego codziennego. Pamiętajmy, że obowiązywały wtedy granatowe ubranka o dość pospolitym kroju worka ściągniętego paskiem w talii więc biały element wykończenia był estetycznie bardzo pożądany. 

foto z archiwum alElli
 


Śnieżny kołnierzyk świadczył o zachowywaniu higieny i symbolizował szacunek do szkolnych obowiązków. Aby tak było w istocie o świeżość i biel kołnierza trzeba było dbać każdego dnia. Skąd te brudne szyje szkolnej dziatwy z dawnych lat? Wzorowy uczeń był wyposażony w kilka kołnierzyków do wymiany każdego dnia, które można było przyszywać igłą i nitką, mocować na zatrzaskach lub guziczkach z pętelkami. 

kołnierzyk z falbanką, przyszywany, foto z archiwum alElli

         Osobnym zagadnieniem były kołnierzyki koronkowe dziergane szydełkiem. Te, wystarczyło zawiązać z przodu wiązadełkiem z pomponikiem i gotowe! Proste? Dodać należy, że wykonywanie takich kołnierzyków było jedną z pierwszych modowych umiejętności kształtowanych u dziewczynek. Kordonek plus szydełko numer jeden albo dwa, oczko i łańcuszek odpowiednio połączone, tu pikotka, a tam słupek i w efekcie czysty szyk i wdzięk!

kołnierzyk szydełkowy, foto z archiwum Bet
Wiązadełko z pomponikami to dodatkowa dekoracja ale i pewna funkcja związana z pomiarem dziecięcych emocji. W chwilach wzburzenia lub zdenerwowania pomponiki odbywały skaczący ruch wywołany przyspieszonym biciem młodocianego serca. Serduszko puk i puk, a pomponik hop i hop. Tak było u mnie zawsze gdy groźny Dyrektor wizytował klasę i sprawdzał na wyrywki naszą matematyczną wiedzę. Ach, trauma szkolna niezdiagnozowana wtedy! Dyrektorze, psychologa! Buuuu…

kołnierzyk z wiązadełkiem u dziewczynki oraz dopinany na guziczki u chłopca, z archiwum alElli
 A na szkolną galę i uroczystości różne zakładano eleganckie mundurki  wyposażone  w kołnierze marynarskie. Kto dziś szyje i kto nosi taki kołnierz? Tylko marynarze i uczniowie elitarnych, snobistycznych szkół… Szkoda, bo piękny to jest krój.

z archiwum alElli i Elżbietki53
         Idźmy dalej w kobiecego życia dzieje bo tu co raz większy kołnierzowy szał w garderobie. Epizodem w tym temacie był zapewne stosunkowo krótki okres mody na golfy. Damskie szyje spowite w mniejszy albo większy golf całkowicie straciły na znaczeniu. Ale nawet wtedy kołnierze trzymały modny szyk towarzysząc golfom jakby przewidując ich krótkotrwały w modzie byt.

tunika z golfikiem, archiwum alElli
        Sukienki i bluzeczki wykańczano fantazyjnymi kołnierzami szalowymi, których końce czasem przewlekano, zaplatano lub wiązano ozdobnie nad biustem. Czasem kołnierz zastępowały skromne stójki lub falbanki. Skrzydełka kołnierzy zmieniały kształty zgodnie z modowym trendem. Raz spiczaste długie, raz zaokrąglone długie, albo krótko ścięte. Wariantów moc! 

kołnierzowy "szał" wykończenia sukien, płaszczy i bluzek, foto z archiwum alElli
       Garderoba wykończona kołnierzykiem nadawała wrażenie schludności i uporządkowania, a osoba tak ubrana zyskiwała na powadze i elegancji. Może dlatego strój kołnierzykowy dominował na fotografiach w oficjalnych dokumentach?

zdjęcie legitymacyjne, foto z archiwum Elżbietki 53
         Kołnierzyku, wróć?     



https://pogadajmyopeerelu2.wordpress.com/2018/11/04/kolnierzyk-czy-dekolt/

tekst jest też tu

28 komentarzy:

  1. Klik dobry:)
    Urocza jest notka kołnierzykowa. Przy okazji kołnierzyków usiłuję sobie przypomnieć,kiedy apaszki zastąpiły kołnierzyki?
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, kiedy apaszki nastały? Oto nowy temat do rozważań:))
      Urocze są modelki na zdjęciach!

      Usuń
  2. Gdy patrzę na zdjęcie osoby w tym elastycznym golfie pod tuniką z kołnierzykiem, to zastanawiam się, jak w takim golfie można było wytrzymać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się dziwię, tym bardziej, że golfiki były szyte z elastycznej tkaniny, sztuczne włókno bez możliwości przepuszczania powietrza. Golfy były ciasne, nieomal druga skóra na szyi:))

      Usuń
  3. Wracają, wracają. Dyskretnie i niesmiało. Są nieobowiązujące, ale naprawdę słodkie. Osobiście kupiłam w Polsce, w zeszłym roku, sukienkę szaroburą z białym kołnierzykiem. Zakładam na "wyjściowe" okazje. Tyle, że mam ją odpietą na karku, bo nie mam nerwów dłubać przy małym guziczku z pętelką... ;-)
    A przy fartuszku szkolnym miałam kołnierzyk w kropki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do zapinania /rozpinania!/ guziczków przydaje się pomoc...
      Przez krótki czas powróciła moda na kołnierzyki typu "baby" ale jakoś modowego szału nie spowodowała. W kołnierzykach gustują prawdziwe elegantki więc masz powód do dumy:))

      Usuń
    2. Dzięki. Naprawdę czuje się w tej sukience wyjątkowo. W dobie sexi mody... na przekór... A do zapinania/odpinania... no cóż, nie będę przecież po sąsiadach latać ;-).

      Usuń
    3. A dlaczego nie? Hi, hi, hi... Sąsiad będzie zachwycony!

      Usuń
    4. Musiałabyś widzieć tych moich sąsiadów, (jeden z "chodzikiem", drugi na wózku inwalidzkim, a trzeci po operacji kolana). He, he, zachwycony to by był jeden z drugim, ale czy zapiąłby tymi częsącymi się rękami?... ;-). Bałabym się, że się rozsypie pod moim powłóczystym spojrzeniem ;-)

      Usuń
    5. No to uważaj z tymi spojrzeniami, po co mieć człowieka na sumieniu:))

      Usuń
  4. Bet, gratuluję wpisu, do głowy by mi nie przyszło napisać o kołnierzykach, a przecież każde z rozwiązań, które pokazałaś znam z autopsji. Nie, tylko marynarskiego osobiście nie nosiłam. Pamiętam, jaką nobilitacją były kołnierzyki szydełkowe, jakie wzory na nich były. I komu to przeszkadzało?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzierganie szydełkowych kołnierzyków było pasjonujące. Uczono nas tego na lekcjach "zajęcia praktyczne". Cudne były te nasze wyroby!

      Usuń
  5. Taki kołnierzyk z fartuszkiem szkolnym jeszcze ja miałam . Tamte kołnierzyki widziałam na zdjęciach mamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kołnierzyki były i są dość kłopotliwe w obsłudze. Wymagają prasowania i usztywniania! Dziewczynki zazwyczaj samodzielnie dbały o swoje kołnierzyki - umiejętności szycia /przyszywanie kołnierzyka lub guziczków/ prasowania oraz sporządzania i używania krochmalu była kształtowana od wczesnych lat szkolnych.

      Usuń
  6. Wspomnienia..... Ale co tu mówić o kołnierzykach, kiedy w poczcie sztandarowym stoi dziewczę z japonkach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie... Ech, szkoda nawet gadać

      Usuń
  7. Wspaniały tekst.
    A te zdjęcia to wszystkie przepiękne.
    A kołnierzyki szczególnie takie robione na szydełku to była specjalność mojej Mamy. Został mi taki jeden...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pielęgnuj ten kołnierzyk jako cenną pamiątkę. U mnie nie zachował się żaden...

      Usuń
  8. A kołnierz z lisa z mordką i łapkami? Taki na podszewce zakładany na palto i zapinany "na łapkę"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam! Mam kołnierz z mordką i łapką! Ale w dobie ruchu antyfutrzarkiego nie odważę się pokazać ani założyć. Ktoś może mi perełek polać farbą za karę...

      Usuń
  9. Może teraz coś o tzw. płci brzydszej? Na poziomie podstawówki harcerskie mundurki, później już przeważnie garnitury. Po prostu innych ubiorów nie było, z wyjątkiem dżinsów na ciuchach, praktycznie niedostępnych z powodu ceny. Ewentualnie dresy, gdy się udało nabyć. Do garnituru oczywiście choć od święta krawat, a wobec nie dość rozpowszechnionej sztuki wiązania - krawaty na gumce, z węzłem wyprofilowanym z blachy - tworzyw sztucznych jeszcze nie znano.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, jakże wspaniale prezentowała się ta "brzydsza płeć" w swoich krochmalonych koszulach i blaszanych /naprawdę?/ krawatach! Zawsze uważałam i nadal tak myślę, że koszula z krawatem czyni z człowieka mężczyznę:))
      Krawaty na gumce pamiętam doskonale. Chłopaki "pstrykali" sobie w grdykę takim krawatem:))

      Usuń
    2. Nie krawaty były z blachy tylko ich węzły, oczywiście obciągnięte tą samą tkaniną, z której byłe reszta. A pstrykanie - owszem, zgadza się... Niestety, bez krawatów, zwłaszcza politycy, a także zwykli ludzie przy ważnych okazjach - to zwykła dziadostwo.

      Usuń
    3. Domyślam się, że tylko węzły były blaszane - użyłam skrótu myślowego:))
      Nawiasem mówiąc - całe życie chciałam nauczyć się wiązać krawaty i jak dotąd nie udała mi się ta sztuka.

      Usuń
  10. Och jak nostalgicznie mi sie zrobilo! No i komu przeszkadzały szkolne mundurki ? Moze niekoniecznie takie workowate fartuchy jak nasze , ale .. Moja mała wnusia w szkole w UK nosi mundurek i ja uwielbiam na nią patrzec tak ubraną jak idzie z plecaczkiem do szkoly, I na dzieciaki z jej klasy, jak wychodzą po lekcjach wszystkie tak schludnie wyglądają :)
    Piekny tekst , dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maniu, też wzdycham... Nie tylko z powodu estetyki ale także z powodu zanikającego szacunku do szkoły a raczej braku kształtowania szacunku do obowiązków. Uważam, że elegancki strój świadczy o szacunku do okoliczności w jakich się ubieramy.Czyż nie?

      Usuń
  11. W swojej garderobie miałam bluzki i sukienki z każdym wskazanym na fotografiach rodzajem kołnierzyka. Szydełkowe, to była pasja mojej mamy, obok chusteczek do nosa obrabianych misterną koronką cienkim kordonkiem. Kołnierz z lisa, to moje niespełnione marzenie, niestety nie przypadł mi w spadku. Dziękuję za piękny, nostalgiczny tekst o latach młodości. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło jest powspominać, prawda? Każdy z nas ma jakieś kochane kołnierzyki do wspominania:))

      Usuń

Dla błądzących - pomoc przy komentowaniu:

Jeśli nie masz konta w Google wybierz opcję:

- Anonimowy, ale podpisz się pod treścią komentarza, proszę.

- Nazwa/adres URL w okienku Nazwa wpisz swój nick lub imię, a w okienku adres URL wkopiuj adres swojego bloga

Za wszystkie komentarze bardzo dziękuję.