sobota, 6 kwietnia 2013

Dymek z papierosa



Boję się czy jakaś niewidzialna cenzura nie wytnie tego tekstu. Pisanie o papierosach jest takie niepoprawne. Fuj! Wszędzie zakazy, strefy bezdymne. Taka propaganda antynikotynowa, że nawet myśl o paleniu wydaje się grzechem.
            
Kliknij, proszę w  Dymek z papierosa... 

 
     Przypominam tą piosenką, że palenie papierosów było niegdyś traktowane łagodnie, nie tylko tolerowane, może wręcz lansowane jako atrybut intelektualnego zamyślenia, artystycznej twórczości, romantycznego rozmarzenia. Tak jak w tej kabaretowej scence.

        PRL dymił mocno. Nie tylko kominami fabryk, ale milionami palaczy papierosów z miast i wsi. Paliły wszystkie stany. Robotnicy z papierosem przyklejonym do warg palili nie przerywając pracy rąk. Urzędnicy zapełniali popielniczki zalegające na biurkach, stołach konferencyjnych oraz te stojące w korytarzach. Dworce kolejowe, tramwajowe przystanki  usłane były dywanami niedopałków. Pociągi wydzielały specjalne przedziały, a nawet całe wagony dla palaczy fabrycznie wyposażone w popielniczki. W samolotach zakaz palenia obowiązywał tylko podczas startu i lądowania. 

        Nikotynowy dym współtworzył atmosferę kawiarni, winiarni, miodosytni. Atmosferę  tak sprzyjającą intymnym rozmowom i twórczym dyskusjom. Wspólne wypalanie papierosów miało w sobie coś z pierwotnego rytuału palenia fajki pokoju. Wytwarzał się rodzaj tajemniczej więzi i chyba trudniej było okazywać wrogość pozostając w kręgu jednej popielniczki. A może tak mi się tylko wydaje? 

        Długo trwaliśmy w błogiej nieświadomości, że palenie szkodzi zdrowiu. Olśnienie przyszło jakoś nagle i wyraźnie wprost z USA. Czyżby nowa forma kontrabandy w stylu powojennej afery ze stonką ziemniaczaną? Faktem jest, że antynikotynowa histeria rozpoczęła się u nas na długo przed europejską modą na niepalenie. W Polsce likwidowano popielnice w urzędach i na dworcach, ustawiano znaki zakazu w miejscach publicznych w czasie gdy na zachodzie Europy tolerowano palenie w szkołach i salach konferencyjnych. 

      Teraz już się wszystko wyrównało. Wolne od nikotyny przestrzenie wszędzie są co raz większe. Klimatyzowane restauracje i kawiarnie pachną i lśnią, personel nie narzeka na zadymienie. Tylko dlaczego wydaje mi się tam zimno i obco? Klimatyzacja wyssała kawiarnianą i kabaretową atmosferę. Studenci - okularnicy zamiast Sportów i czajników mają puszki coca coli oraz GMOwate fast foody. W McDonaldach można oddychać świeżym powietrzem, ale czy można coś twórczego wymyślić?  

          Zresztą, po co? Google wie wszystko i nie dymi...



47 komentarzy:

  1. Obawiam się Bet, że znowu Ci podpadnę. Ale Jacek Wójcicki nie pasuje mi do PRL, szczególnie do takich kultowych piosenek. To chyba powinna być Ordonówna, jak niżej, albo w ostateczności Olsza.

    http://www.youtube.com/watch?v=_A-gviAwFRg
    http://www.youtube.com/watch?v=027wPip2X8Y

    No i ten PRL, zapluty i wszędzie zapaskudzony dymem i niedopałkami. To już wolę np. Marlenę Dietrich ze swoim papierosem w długaśniej lufce (dulawce). Ciekawe, czy ktoś ją widział bez tego atrybutu, który przecież kiedyś był wyznacznikiem przynależności kobiet do wyższej sfery.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie podpadniesz. Ordonówna to śpiewa, ale strasznie niewyraźne jest nagranie. Wybrałam Wójcickiego bo wyraźny tekst jest no i taka zabawna interpretacja. Wójcicki peerelowski jest, a jakże! Ordonka za to przedwojenna bardziej.
      Jasne, że Marlenka to klasa sama w sobie. Damy z lufkami też raczej prze peerelowskie.
      No cóż, PRL był zadymiony i zasmrodzony niedopałkami. Nie da sie tego ukryć.

      Usuń
    2. Wójcicki PRL-owski!? Dla mnie to on artystycznie urodził się dopiero na początku lat 90' ub.w. jako kabareciarz (b. dobry!). Ale myślę, że PRL i dymek z papierosa nie obejdzie się bez Waszego Piotra Skrzyneckiego, wg którego "Pan Bóg stworzył papierosy" zobacz tu:

      http://www.joemonster.org/filmy/32672/Piotr_Skrzynecki_o_alkoholu_i_papierosach

      PS. Ciekawe czy ktoś z Twoich Gości pamięta jeszcze "Żeglarze", i "Partagasy" (te drugie, to była siekiera!)

      Usuń
    3. To jest "cały Piotruś Skrzynecki"! Dokładnie taki był i tak żył. Jasne, że to nie higieniczny styl życia i niestety doprowadził go do zgonu, ale Piotr był człowiekiem szczęśliwym.
      Niestety, Żeglarzy ani Partagasów nie znam.
      Najstarsze jakie pamiętam to papierosy Silesia chyba w niebieskim opakowaniu.

      Usuń
    4. Acha, a Wójcicki jest peerelowski w sensie "urodzony i wychowany"...
      Zresztą, może masz rację, że nie jest idealnym przedstawicielem epoki ale bardzo dobrym artystą wykształconym przez PRL.Och, jak on śpiewa!

      Usuń
    5. To dziwne, ale mimo, że epoka papierosowa właściwie zeszła do podziemia, to w PRL zdążyła się wytworzyć swoista kultura papierosowa np.: a/ papierosami częstowano tak jak cukierkami (pojawiły się "cudzesy"), b/ przy stołach palono dopiero po skończeniu posiłku, c/ panie nie paliły na ulicy, d/ każde rozpoczęcie znajomości zaczynało się od papierosa, itd., itd. ...
      Nie wiem jak w tych warunkach udało mi się rzucić palenie, gdy już zaliczałem dzienną dawkę 30-40 Extra Mocnych bez filtra. Paliłem w akademiku, bo nie było innego wyjścia, tam zawsze coś się działo, albo egzaminy, balanga, czy zwykłe spotkanie. Przestałem, bo dziewczyna powiedziała, że mi "z ust jedzie jak z popielniczki".

      Usuń
    6. Tak, istniał tytoniowy savoir vivre. Nakazywał wyjęcie papierosa z ust w momencie podawania ognia kobiecie. Nie wypadało częstować się ostatnim w paczce papierosem, nie wolno było tańczyć z papierosem itd,itd...
      Ciekawe jest też nazewnictwo. Zawsze mówi się: paczka papierosów. Nigdy: pudełko czy opakowanie.
      A papierośnice jako rodzaj męskiej biżuterii?

      Usuń
    7. No tak, to była celebracja przed i po wypaleniu. Ale nie mniej ważne było też to, aby nie dmuchać komuś w twarz, wypuszczało się dymek do góry, na bok, byleby z gracją i dyskrecją ... Karciarze za to grali i palili nie wypuszczając papierosa z ust. Papierośnice ... historia, ale zapalniczki, to już cała sztuka i technika. Nie palę, i palacza rozpoznaję na odległość, ale szkoda tych czasów ... Uleciały, tak jak ... dymek z papierosa.

      Usuń
    8. A puszczanie kółek z dymu? Toż to prawdziwa sztuka była! Dzieciom wpuszczano dymek do mydlanych baniek... Dziś, za coś takiego, chyba zarzut znęcania się?
      Uleciało, uleciało. Jakoś przeżyliśmy a nawet wspominamy miło! Ot, życie.

      Usuń
    9. Chłopak z zapalniczką Ronson... mmmmm... ech...

      Usuń
    10. A ja myślałam, że "chłopak z gitarą" :)))
      Słynne zapytanie: ma pan ogień? Zawsze wypadało o to zapytać i zawsze należało pomóc w zapaleniu papierosa.Każdemu. Taka była solidarność palaczy.

      Usuń
    11. Jedną z niezbyt estetycznych zabaw "z dymkiem" było palenie jednego papierosa w kółku. Przegrywał ten kto nie mógł już pociągnąć dymka z kończącego się papierosa.
      Ja miałem też ulubioną zabawę z dymkiem na którą pozwalał mi tylko dziadek. Wtedy jeszcze nie paliłem, ale podkradałem się do drzemiącego kotka z wężem do spuszczania wina, i gdy się tego nie spodziewał, dmuchałem mu w nos dymem. Efekt był zawsze piorunujący.
      To prawie tak jak ktoś przez pomyłkę zapalił papierosa od strony filtra. :)

      Usuń
    12. Nie byłem aż tak namiętnym palaczem, ale widziałem, że niektórzy koledzy nie gardzili petami leżącymi na ulicy, z których potem, po wykruszeniu tytoniu, robili skręty.

      Usuń
    13. Jeszcze gorsze było wpuszczanie dymu do butelki i wdychanie tego dymu przez pozostałych uczestników imprezy. To się nazywało "palenie po studencku". Ech, czego młodość nie wymyśli.

      Usuń
    14. Młodość? Dorośli też potrafią, vide to co wykombinował Clinton ze swoją sekretarką Moniką. ;) :)

      Usuń
    15. No tak. O tym zapomniałam.

      Usuń
    16. Podczas palenia jednego papierosa w kółku przegrywał też ten, komu spadł popiół.

      Usuń
    17. Oooo... nie wiedziałam!

      Usuń
  2. Pamiętam , oj pamiętam. Moje pierwsze papierosy Zefiry :-)))
    Palili wszyscy i te sesje pamiętam przed egzaminami,
    gdzie się siedziało długo w nocy i paliło.
    I te spotkania w kawiarni z chłopakami , gdzie się paliło Carmeny.
    Taka uroda tamtych czasów :-)
    Fajnie było , ale to nie wróci...
    Myślę ,że lepsze było palenie papierosów niż obecne narkotyki...
    Papieros łączył, narkotyk dzieli...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasna8, coś jest w tym, że palenie łączyło. Nie wiem czy prawdziwa jest teza o podobieństwie do indiańskiej fajki pokoju. Jednak porównanie samo się nasuwa. Często, nawet po sprzeczkach, wspólne zapalenie papierosa łagodziło napięcia.

      Usuń
  3. Były czasy, że palenie papierosów, cygara nobilitowało. Bo powszechne były skręty z machorką. Sam w wieku czternastu lat zaczynałem od skręta liścia kasztanowca w gazecie. Skończyłem na rarytasach, jak się pojawiły na rynku. Okazjonalnie popalając.

    Bet, ja czekam na zakaz - jak tytoniu - picia alkoholu w lokalach gastronomicznych, klubach, biurach, magazynach itp. Jak ktoś ma ciąg, to wychodzi przed budynek i pociąga z gwinta. Każda przesada, skrajność ma w sobie coś z schizofrenii.

    Palenie niemal wszędzie i leżące pety też wszędzie, bo z zakąską śledziową częstokroć, to nie tylko PRL rzeczywistość.

    - "Nikotynowy dym współtworzył atmosferę .........." - to świetne uchwycenie, ujęcie tego już w owym czasie nie rytuału, ale właśnie tworzenia atmosfery.

    Napisałaś, że nikotyna szkodzi zdrowiu. Tu się nie zgodzę, bo Churchill, palił dużo i pił też dużo. Zmarło mu się w 92 roku życia.


    P.S. Mnie tylko picie pozostało.



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Honiewicz, obecną kampanie antynikotynową odbieram w dużym stopniu jako histerię. Nie kwestionuje szkodliwości nikotyny, ale zauważam też wiele innych czynników nie mniej szkodliwych dla zdrowia, a nie wywołujących takich kampanii.
      Śmiertelną chorobą jest życie :)))
      Masz rację mówiąc, że umiar jest najlepszy w każdym przypadku.

      Usuń
  4. Były takie czasy, kiedy były papierosy Triumf z czerwonym obrazkiem fabryki w laurowym wieńcu, a także Bałtyk z zielonym obrazkiem żaglowca czy czegoś w tym rodzaju. Ale były drogie, siało się więc tytoń w ogródku i nabijało gilzy firmy Morwitan - poszukajcie pięknej reklamowej piosenki na youtube, gdzie ani słowa nie ma o papierosach. W szkołach nauczyciele palili w czasie lekcji i nie było to niczym dziwnym.

    Jako wyposażenie stanowiska pierwszej pracy dostałem ołówek, gumkę, temperówkę i bakelitową POPIELNICZKĘ, a za stażową pensję mogłem kupić 400 paczek papierosów, które wówczas paliłem, dziś by to musiało być 6-7 tys. zł brutto.

    Wraz z Partagasami pojawiły się Ligerosy, które wbrew nazwie nie były wiele słabsze. W sklepie z węgierskimi pamiątkami przy al. Jerozolimskich (między Marszałkowską i Kruczą) można było nabyć mocne Kossuthy (w wytworniejszym opakowaniu, niż na Węgrzech) oraz słabsze - Fetske. Sprzedawane poza państwowym handlem papierosy amerykańskie były znacznie droższe (Sport 3 zł, Carmen 12 zł ale Camel 25 zł i Winston 30 zł), dlatego w niektórych kawiarniach sprzedawano je na sztuki.

    W czasach PRL papierosami nigdzie nie śmierdziało - wszyscy palili i nikt tego nie czuł.

    allensteiner

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to! Nic nie śmierdziało! Jakoś nie czuliśmy smrodu bo prawie wszyscy palili? A może mniej śmierdziały dawne papierosy? Często zastanawiam się nad tym zjawiskiem. W małym mieszkaniu gdzie paliły co najmniej dwie osoby oraz okazjonalnie goście powinno być, wg dzisiejszych standardów, nie do wytrzymania.
      Papierosy na sztuki sprzedawano w studenckich barkach kawowych. Nawet te krajowe.

      Usuń
    2. Spokojnie - PRLowskie papierosy też śmierdziały. Nie czuliśmy smrodu, bo wszystko - w domu, w szkole, w urzędzie, we foyer teatru i filharmonii - było nasycone dymem. Wiem, bo przestałem palić jeszcze za PRLu, gdy na kartki był wybór - papierosy albo gorzałka. Wybrałem to zdrowsze. Po paru latach już czułem.
      allensteiner

      Usuń
  5. Hmm ja pamietam extra mocne,na ktorych to nauczylam sie palic,potem takie cos jak Damskie podobno slabe ale palilam jako nieletnie dziecie jeszcze:)) Potem juz polecialo -Carmeny, Radomskie jak bylo malo kasy a w czasie kartkowym to nawet papierosy z metra....Na bezrybiu i rak ryba .To byly zwiniete w rolke dlugie papierosy ,nie pociete ,nie wiem skad to ludzie brali ,czlowiek sobie bral rolke ,ucinal potrzebny kawalek - wtedy tez lufki byly niezbedne a co - dorobilam sie takiej pieknej chyba przedwojennej jeszcze,takiej marlenowskiej prawie a jak - zadawalam przedwojennego szyku ...papierosem cietym z rolki zyletka:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, Reno! Papierosy długie jak makaron i kupowane w plastikowych reklamówkach! W kioskach RUCH sprzedawano szklane "fifki" do papierosów bez filtra.

      Usuń
  6. "Dym z papierosa" Kwiatkowska, Dobrowolski (mistrz!), Zykun i Pokora i na dokładkę Czubaszek! och jakiż to był czas piękny kiedy biegło się z zajęć nagrywać trójkową Powtórkę z rozrywki.
    Na imprezach (daleko nie szukając wczoraj) zawsze idę ze znajomymi do palarni, albo na dwór. Nie palę od wielu lat i wcale się świetnie w dymie papierosowym nie czuje, ale doświadczenie mi pokazuje, że najlepsze rozmowy i najfajniejsze rzeczy dzieją się nie przy stoliku, ale właśnie na pecie. Dlatego żeby nie tracić najważniejszego siedzę i się wędzę w dymie.
    Jak oglądam serial "Mad Men" to zawsze mi się na strasznie chcę palić. Oni tam tak smakowicie palą. A mężczyźni są jakoś tak wybitnie męscy z tymi petami w pyskach, albo kiedy tak zamierają w zamyśleniu dzierżąc papierosa wymownie w dłoni. Ech!
    Pozdrawiam w pierwszym słonecznym dniu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Papryczko, gdzie to słońce? No gdzie?
      Nie jesteś jedyną osobą doceniającą "rozmowy przy pecie". Często słyszę takie opinie, że wśród palaczy zawsze jest o czym gadać i panuje miła atmosfera. Palących łączy poczucie winy za to, że palą? Taka solidarność w złym?
      Tak, palenie dodaje męskości.Może tylko w oczach naszego pokolenia bo młodzież ma teraz całkiem inne wyobrażenia...

      Usuń
  7. Klik dobry:)
    Przesadzili z tymi zakazami wszędzie. I nie wydaje mi się, by o zdrowie chodziło. Np. w restauracji często bardziej truje to, co jest w menu restauracyjnym. O żywności w marketach nie wspomnę. A zakazu na "E - ileśtam" nie ma.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też uważam, że przesadzona jest cała kampania antynikotynowa. Nie bez powodu porównałam to z akcją zrzutu stonki. W dużym skrócie oczywiście.
      Nie wiadomo czy tony chemii w żywności nie powodują większych strat na zdrowiu niż tytoń.

      Usuń
  8. Sentymenty za dymkiem, bo zapomniałaś z pewnością śmeirzący i duszący dym ze sportów i klubowych. I te łzy alergiczne które kapały do szklanki z herbatą.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie są tylko sentymenty, Antoni. Raczej opis rzeczywistości w PRL. Bo przecież tak było.Doceniam, że teraz jest czyściej chociaż dostrzegam tez pewną histerię w tym temacie.

      Usuń
  9. Zaczybałem od Wczasowych, Górników i Sportów /niebieskich lub czerwonych w paczkach po 10 szt./ Elegancja francja to były ruskie Kazbeki bo polskie Belwedery były za drogie. Później Krótkie i Dukaty..........ech łza sie w oku kręci.
    Z chwila przejścia na emeryturę ciepnąłem paleniem /żona rzuciła razem ze mna/ ja paliłem 3 paczki a zona do 2 paczek. Nie chodziło nam o zdrowie ale o ...........wstyd. Udzielałem się wtedy społecznie i w trakcie każdego spotkania myslałem gdzie i jak by tu wyskoczyć na dymka. Goście przychodzący do nas w odwiedziny twierdzili że smierdzi cała dymem papierosowym którego oczywiście my nie czulismy.
    Przełom nastapił a powodu lodówki. Kupilismy sobie dużą lodówko-chłodziarkę w zamian dwóch urządzeń chłodziarki na której stała mała zamrażarka. Na zamrażarkę reflektował mój szef. Po pół roku zapytałem jak sie sprawuje zamrażarka ? "stoi w garażu - panie Piotrze ona tak smierdzi dymem papierosowym że w całym mieszkaniu zaczynało cuchnąć...........".
    To był przełom. Od dnia 9 maja 2004 i ja i zona nie mielismy papierosa w ustach.
    Żona stwierdziła, że nagle firany czystrze, okien nie trzaba tak często myć, pościel bielsza a forsie pozostającej w kieszenie nie wspomnę bo dzis prawie jedna emerytura uchodziła by z dymem.
    Pozdrawiam jako niepalący którego od czasu do czasu przy kawie lub dobrym trunku do papierosa ciągnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piotrze, twoja historia jest żywym przykładem na to jak zmieniły się czasy, jak my się zmieniliśmy. Nie jesteś wyjątkiem, wielu peerelowskich palaczy zmieniło swoje życie podobnie jak ty.
      To dobrze.

      Usuń
  10. To nie tylko kwestia aromatu. Kiedyś pół litra czystej kosztowało tyle, co 15-20 paczek Sportów, dziś za trzy paczki mam 0,7 litra przyzwoitego napoju. Kiedyś czekolada kosztowała sześć paczek Sportów albo cztery - Extra Mocnych. Dziś za paczkę papierosów mam 3-4 tabliczki czekolady.

    Spróbujmy też odnotować kilka powiedzonek: Karta lubi dym. Kto pije i pali ten nie ma robali. Po jedzeniu nie zapomnij o paleniu. A także - z przeproszeniem pań - Nach den Mittag muss man rauchen oder eine Frau gebrauchen.

    allensteiner

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hi,hi,hi... "Frau gebrauchen" jest milej i zdrowiej.

      Usuń
  11. Ach, przypomniało mi się jeszcze, że rozszyfrowano nazwę Sport: Społeczeństwo Pali Ostatnie Resztki Tytoniu.

    allensteiner

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego nie znałam. Dobre!

      Usuń
    2. Częstując "Sportami" mówiło się jeszcze: "Sport to zdrowie" ;)

      Usuń
    3. Tak. Niekiedy zdanie kończyło się sentencją :"każdy gruźlik ci to powie". Troche bez sensu i związku ale powiedzonka już tak mają.

      Usuń
  12. Nie mam doświadczeń w paleniu, tylko jeden raz, w szkole podstawowej, to było palenie na pokaz, bo koleżanki paliły.
    A tak w ogóle to strasznie przeszkadza mi zapach dymu nikotynowego, a w szczególności z tych tańszych.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I niech tak zostanie, Akwamarynko!

      Usuń
  13. I bardzo dobrze. Przez lata musieliśmy godzić się na terror osób palących. Oni żyli ze swoim nałogiem długie lata, a bierni palacze umierali na raka płuc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda strona ma swoje racje, ale wiele zależało i zależy nadal od kultury osobistej każdego człowieka.

      Usuń
  14. Palenie to indywidualna sprawa każdego z nas i każdy ma do tego prawo dopóki nie odbywa się to kosztem innych. W związku z tym uważam, że strefy dla palących i niepalących są potrzebne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej, andrzeju. Pełna zgoda.

      Usuń

Dla błądzących - pomoc przy komentowaniu:

Jeśli nie masz konta w Google wybierz opcję:

- Anonimowy, ale podpisz się pod treścią komentarza, proszę.

- Nazwa/adres URL w okienku Nazwa wpisz swój nick lub imię, a w okienku adres URL wkopiuj adres swojego bloga

Za wszystkie komentarze bardzo dziękuję.