Dawno, ale nie tak bardzo, dawno temu było tak:
Idą, idą dzieci drogą… Koszyczki wielkanocne, pięknie ustrojone niosą. Na rozstaju wiejskich dróg, pod rozłożystą lipą, gdzie maleńka kapliczka stoi, będzie ceremonia poświęcenia pokarmów. Kilka krzeseł z okolicznych domów nakryto białymi obrusami aby było uroczyście. Koszyczki ustawiono i Dobrodziej odziany w białą komżę przybył i spełnił liturgiczna powinność.
Lokalny obyczaj Wielkanocnego Święcenia pod tym samym drzewem nadal trwa pomimo upływu lat. Czyż to nie jest urocze?
Innym razem, ale też dość dawno temu, było tak:
Po góralsku, paradnie i na bogato! Ceprów z Koszyczkami do święcenia wiezie konna bryka. Nie wiadomo kto tu bardziej wystrojony – Gospodarz czy jego koń? W izbie czeka zastawiony jadłem stół więc koniku: Wiśta wio!
A razu pewnego, w wielkim mieście, było tak:
Przyznaję, że zdjęcia dobrałam tendencyjnie, aby wykazać, że wieś bardziej się nadaje do Świętowania. Zarówno wiosną jak i zimą. Czy Mieszczanie się na mnie oburzą?
Wszystkim jednakowo życzę Wesołych Świąt
gdyż najważniejsza jest uroda serc i dusz
bez względu na okoliczności przyrodnicze.


.jpg)







.jpg)

