piątek, 27 marca 2026

Wielkanoc po wiejsku razy dwa

         Dawno, ale nie tak bardzo, dawno temu było tak:

Idą, idą dzieci drogą… Koszyczki wielkanocne, pięknie ustrojone niosą. Na rozstaju wiejskich dróg, pod rozłożystą lipą, gdzie maleńka kapliczka stoi, będzie ceremonia poświęcenia pokarmów. Kilka krzeseł z okolicznych domów nakryto białymi obrusami aby było uroczyście. Koszyczki ustawiono i Dobrodziej odziany w białą komżę przybył i spełnił liturgiczna powinność.

        Lokalny obyczaj Wielkanocnego Święcenia pod tym samym drzewem nadal trwa pomimo upływu lat. Czyż to nie jest urocze?


              Innym razem, ale też dość dawno temu, było tak:

Po góralsku, paradnie i na bogato! Ceprów z Koszyczkami do święcenia  wiezie konna bryka. Nie wiadomo kto tu bardziej wystrojony – Gospodarz czy jego koń?  W izbie czeka zastawiony jadłem stół więc koniku: Wiśta wio!


         A razu pewnego, w wielkim mieście, było tak:

  

        Przyznaję, że zdjęcia dobrałam tendencyjnie, aby wykazać, że wieś bardziej się nadaje do Świętowania. Zarówno wiosną jak i zimą. Czy Mieszczanie się na mnie oburzą?

 

Wszystkim jednakowo życzę Wesołych Świąt

gdyż najważniejsza jest uroda serc i dusz

bez względu na okoliczności przyrodnicze.

 



 

       

piątek, 13 marca 2026

Pierwszy wiosenny spacer

        A dokąd? Nie sposób uwolnić się od wojennej tematyki, a że przy okazji jest tam wiele interesujących mrówki kopców – kierunek Fort 52 Borek!

 

        Tup, tup, tup… Mrówcze nóżki drepczą tam gdzie warowne umocnienia. Oto jeden z fortów Twierdzy Kraków zbudowany w latach 1885 – 1886. Stary, ale może się przydać. Wprawdzie obecnie przekształcony w bardzo przyjazne miejsce gdzie kwitnie działalność kulturalna, ale to jednak Fort! Jest też całkiem duże urządzenie militarne skierowane we właściwą stronę oraz dość solidny kompleks pomieszczeń wewnątrz głównego kopca. Korytarze, tajemne przejścia, stanowiska obserwatorskie umocnione drewnianym szalunkiem oraz coś dla pokrzepienia ciał czyli urocza kawiarenka serwująca niebiański tort bezowy! Och, wrażenia smakowe niwelują całkiem atmosferę wojennej grozy.



        Ach wiem, że sprawy obronności nie powinny być powodem do żartów ale ta beza… Mniam, mniam…


         Fort stoi tu od stulecia ale ten zapamiętany z dzieciństwa to odrażająca ruina pełna śmieci i miejsce schadzek meneli. Dzieciom zabraniano tam przebywać, a nawet dorośli czuli wstręt i strach.

        A teraz, proszę! Pięknie odrestaurowany z zachowaniem respektu dla historii obiekt służy celom kulturalnym i edukacyjnym. No i łakomstwu także:) Wiele tu aktywności dla wszystkich grup wiekowych, w tym dla seniorów też. Teren wokół zabudowań to teraz zadbany park z alejkami i miejscami odpoczynku. Miejsce urocze zważywszy, że znajduje się na obrzeżach miasta więc wielkomiejski ruch i smród jest nieobecny.

        No i ta armata na szczycie wzniesienia daje poczucie bezpieczeństwa:)


 

 


piątek, 27 lutego 2026

Starych listów czar

         Przychodzi taki moment w życiu gdy trzeba zmierzyć się z przeszłością. Sposobności ku temu jest wiele, a jedną z nich okazuje się potrzeba zniszczenia starej korespondencji papierowej nagromadzonej przez dziesięciolecia. Kiedyś przecież trzeba pozbyć się zalegających pudełek z dziesiątkami kart pocztowych – świątecznych i okazjonalnych, listów z kraju i zagranicy, archaicznych telegramów na ozdobnych blankietach.

        Tak, wiem, że sztuka epistolografii straci wiele cennych eksponatów, ale cóż… ”Przyszła kryska na Matyska” i pora uruchomić bezduszną niszczarkę. Staram się panować nad pozbawioną emocji maszyną i każdą pocztówkę na pożegnanie obdarzam czułym wspomnieniem  Nadawcy.

        Z jeszcze większą estymą obchodzę się z listami. Chwilami zadrży ręka przy wyjmowaniu arkusika z koperty, czasem oczy wilgotnieją na widok drogiego sercu charakteru pisma pokrywającego papier, nie zawsze listowy. Z rozrzewnieniem odczytuję niezgrabne kulfoniki kreślone dziecinnymi rączkami na kartkach z zeszytu ozdabianych rysunkami kwiatków i serduszek. Równocześnie z kopertami otwierają się kolejne klapki w pamięci odtwarzając postacie i zdarzenia. Ożywają dawne emocje zwłaszcza gdy z koperty wypadnie zasuszony płatek kwiatu… Prawie słyszę turkot przewijającej się taśmy  filmu minionych etapów życia. Wracają obrazy zdarzeń, osób, a nawet barwy i zapachy! Ożywione myśli i emocje buzują jeszcze długo po zniszczeniu papieru aż do ponownego ich uśpienia. Przyznam, że mimo kilku łez ogólne wrażenie tego doświadczenia jest przyjemne, troszkę oczyszczające. Ostrza niszczarki pożarły wszak również i złe zdarzenia.

Może dla takich wrażeń warto było przechowywać stare listy? Następne pokolenia, komunikujące się elektronicznie, będą ich pozbawione.

        Ciach, ciach i ciach! Poszło do kosza kawał życia. Ale tak to już musi być.