Etykiety

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Podróże. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Podróże. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 marca 2026

Pierwszy wiosenny spacer

        A dokąd? Nie sposób uwolnić się od wojennej tematyki, a że przy okazji jest tam wiele interesujących mrówki kopców – kierunek Fort 52 Borek!

 

        Tup, tup, tup… Mrówcze nóżki drepczą tam gdzie warowne umocnienia. Oto jeden z fortów Twierdzy Kraków zbudowany w latach 1885 – 1886. Stary, ale może się przydać. Wprawdzie obecnie przekształcony w bardzo przyjazne miejsce gdzie kwitnie działalność kulturalna, ale to jednak Fort! Jest też całkiem duże urządzenie militarne skierowane we właściwą stronę oraz dość solidny kompleks pomieszczeń wewnątrz głównego kopca. Korytarze, tajemne przejścia, stanowiska obserwatorskie umocnione drewnianym szalunkiem oraz coś dla pokrzepienia ciał czyli urocza kawiarenka serwująca niebiański tort bezowy! Och, wrażenia smakowe niwelują całkiem atmosferę wojennej grozy.



        Ach wiem, że sprawy obronności nie powinny być powodem do żartów ale ta beza… Mniam, mniam…


         Fort stoi tu od stulecia ale ten zapamiętany z dzieciństwa to odrażająca ruina pełna śmieci i miejsce schadzek meneli. Dzieciom zabraniano tam przebywać, a nawet dorośli czuli wstręt i strach.

        A teraz, proszę! Pięknie odrestaurowany z zachowaniem respektu dla historii obiekt służy celom kulturalnym i edukacyjnym. No i łakomstwu także:) Wiele tu aktywności dla wszystkich grup wiekowych, w tym dla seniorów też. Teren wokół zabudowań to teraz zadbany park z alejkami i miejscami odpoczynku. Miejsce urocze zważywszy, że znajduje się na obrzeżach miasta więc wielkomiejski ruch i smród jest nieobecny.

        No i ta armata na szczycie wzniesienia daje poczucie bezpieczeństwa:)


 

 


niedziela, 24 sierpnia 2025

Po wspomnienia do lasu!

         Puk, puk, puk… Ktoś zastukał do mojego Kopca i dał kopa do wieczornych spacerków w okolicznym lesie. Taki spacer - miód dla duszy oraz ciała:) Dusza oczyszcza się z grzechu zaniechania wobec bujnych zasobów przyrody istniejących tuż za progiem. Ciało korzysta przy okazji bo jak wiadomo ruch to zdrowie i już.

        Odwiedzam więc Mój Las. Prawo własności przyznałam sobie z racji zasiedzenia oraz faktu, że rósł on wraz ze mną od czasu gdy „dzieckiem w kolebce” nasiąkałam aromatem tutejszych sosen oraz  brzóz i krzaków wszelakich.

        Krzaki owe z biegiem lat wyrosły na okazałe drzewa, a młode sosenki, które z trudem zakrywały nasze dziecięce główki dziś stoją dostojne i niemal sędziwe… Ale jeszcze nieźle się trzymają i prezentują, zwłaszcza w korzystnym oświetleniu gasnącego dnia. Całkiem jak u kobiet w tak zwanym „pewnym wieku”:) Oświetlenie czyni cuda i działa lepiej niż kosmetyk.

 

        Las ten dawniej, z racji swego młodego wieku, pieszczotliwie zwany laskiem obecnie w wieku swym dojrzałym jest umiarkowanie zadbany. Wydeptane przez osiedlowe dzieciaki ścieżki wyspano drobnym tłuczniem, a gdzie niegdzie ustawiono ławeczki bo te dawne dzieciaki   też już lekko sędziwe się zrobiły i wymagają komfortu na spacerkach. W głębi lasu pełno powalonych naturalnie pni, butwiejących korzeni i pniaków – prawdziwy raj dla robaczków drewnojadków. Smacznego dla nich!

 

        Skrajem lasu ciurka potoczek o wdzięcznej nazwie Rzewny. Niegdyś wartko pomykający wśród podmokłej łąki, bogatej w wodolubne rośliny dziś rzewnie wspomina czasy dawnej obfitości. Bo teraz wody w nim tyle co prawie nic… Podmokłość terenu starcza dla roślin, ale żaby cierpią. Utraciły swój dotychczasowy raj i choć mają tabliczki informujące o ich potrzebach to żabich osobników brak.


 

 Napis na tabliczce: Uwaga, miejsce rozrodu płazów. Bardzo małe żaby na ścieżce.

Ach, a ten mały zasobnik wodny niegdyś był dla nas naturalnym lodowiskiem zimą oraz salą koncertową żabiego rechotu niosącego się aż do blokowych mieszkań umilając letnie wieczory.

        Dla zachowania kronikarskiej rzetelności wspomnieć muszę, że ów, tak lirycznie nazwany i opisany potoczek Rzewny w dawnych czasach był cuchnącym ściekiem odpadów z okolicznych działalności rzemieślniczych. Nazywany powszechnie Śmierdziołką był objęty surowym zakazem zanurzania w nim choćby małego palca. Co dziwne płynące ścieki nie zniechęcały roślin ani drobnych żyjątek wodnych. Obficie kwitnące kaczeńce i niezapominajki, rozliczne owady i kijanki koegzystowały z chemią. Dzieci straszono, że „rączka ci odpadnie” po kontakcie z tą wodą. Strach było się bać:)  Obecnie ścieków nie ma, ale i wody tyle co „kot napłakał” z powodu suszy hydrologicznej ogólnokrajowej.

        Kto mieszka w Moim Lesie? Wiele gatunków ptaków, wiewiórki i lisy oraz dziki. Och, to prawdziwi władcy terenu bardzo śmiało odwiedzający ludzkie osiedle  dewastując trawniki i pokwikując pod oknami. Wrr… To już nie jest tak romantyczne jak żabie koncerty.

        Warto czasem wygramolić się z kopca.


 

       

       

 

       

niedziela, 16 października 2022

Na grzyby!

To hasło zawsze kojarzy mi się z piosenką Kabaretu Starszych Panów. Czym skorupka nasiąkła tym trąci. Trąci i nuci w myślach bo „na głos” się wstydzi : )


         No to idąc za głosem Starszych Panów, pomijając ceremonię wieszania stosownej kartki na drzwiach, zagłębiam się w pobliski las.

        Cóż, jaki las takie grzyby…

 

        Cóż, w takim bajorku trudno łowić ryby, ale może jakąś żabę spotkam? Starsi Panowie docenią chyba chęć wypełnienia słów piosenki. Robię co mogę!


         Niestety, muszę też zrezygnować z wyprawy „na lwy by”. Ale to powiedzonko jest na stałe obecne w moim Słowniczku Wyrażeń Ulubionych i bardzo pasuje do okoliczności gdy trudno jest określić cel jakiegoś działania. Młode pokolenie zupełnie „nie kuma” o co chodzi i to jest powód do kpiarskiego uśmieszku: „Co wy wiecie o urokach życia?”…

        Pewnie wiedzą wiele, ale inaczej. Radosnej jesieni!


 

       

 

niedziela, 3 kwietnia 2022

Wiosenna przechadzka w przeszłość

         Ponieważ na polu trwa, a nawet umacnia się, kwietniowa zima - wiosennych klimatów szukam w pudle ze starymi zdjęciami.

        Młodzieniec w stylizacji „łagodna wersja leśnego partyzanta” łapczywie zbiera kaczeńce. Na łączce jest żółto od kwiatków w co trzeba uwierzyć na słowo bowiem ówczesne fotografie nie ukazywały kolorów. Jest też bardzo mokro pod stopami dlatego do zbioru został wyznaczony „partyzant”. Niech trenuje cnoty męskie czyli męstwo.


 

        Żeńska część rodziny wolała pozostać w bezpiecznie suchym otoczeniu a przyrodniczą dzielność wykazywała sprawdzając paluszkiem poziom wody w wazoniku. Dziewczynka dba o typowy dla okresu wczesnej wiosny, domowy bukiet zdobiący wnętrza czyli gałązki kwitnącej wierzby zwane baziami. Biedne „kotki” dziś wyparte z mody przez masowo hodowane i w konsekwencji tanie bukiety szybko rosnących tulipanów i żonkili.

 

        Na wiosenny spacer zapobiegliwa rodzina wybiera się zaopatrzona we własne siedzisko czyli drewniany stołeczek. Na okolicznych łąkach i w młodym lasku infrastruktury spacerowej wówczas brak. Ich jest czworo, a stołeczek jeden! A więc: Ktoś fotografuje stojąc, dwoje dzieli się siedziskiem i może przy okazji demonstruje odmienność poglądów na coś a dla zachowania spokoju pogrąża w lekturze. Papierowej lekturze – co należy zaznaczyć jako ciekawostkę z dawnych lat!. Najmłodszy, ktoś  obrażony rzuca się w poprzek…  

 

        No i tak to było…

 


 

niedziela, 30 stycznia 2022

Niecierpliwość

         Powinnam z tym tekstem zaczekać do drugiego dnia miesiąca lutego, kiedy to następuje pierwsza prognoza na nadejście wiosny za sprawą przebudzania się leśnych niedźwiadków lub, jeśli kto woli - świstaków, ale tytułowa Niecierpliwość nie daje spokoju. Bo ileż można patrzeć na zimową szarość za oknem? W desperacji wycieram szyby do błysku - nie pomaga. Szarość nie znika:)  Jak długo można być wyrozumiałym dla słońca bawiącego się świetnie w innych rejonach globu?  I dlaczego nasza Ziemia zimą tak powoli obiega najjaśniejszą z gwiazd? Latem jakoś szybciej…

        Wzywam zatem wszystkie Misie i Świstaki na wróżący wiosnę spacer wokół swych zimowych kryjówek. Pamiętajcie, że słoneczny blask może Was przestraszyć i zawrócić w bezpieczny sen, a spokojna szarość dnia zachęci do wędrówki i baraszkowania odsyłając senność precz!

        Czas solidaryzować się ze szlachetnym działaniem Świętej Agnieszki. Tej, co wypuszcza skowronki z jakichś mieszków. A przynajmniej tak mówi ludowa mądrość.

        Niechże już wkrótce będzie tak jak na zdjęciu poniżej. Do roboty, zwierzaki!


 


poniedziałek, 23 sierpnia 2021

Poszłam ci ja w las...

        Z lasu wygoniły mnie komary oraz coś rzuciło kłody wprost pod nogi!


 Tak więc: w tył zwrot i ku słońcu marsz!

        Opłaciła się zmiana kierunku bo wędrując na skraju lasu napotkałam cudne rośliny i z nich skomponowałam sobie leśny ogród. Nie pielony, nie strzyżony, pełen bzyczących pszczół i grubaśnych trzmieli, rośnie tak jak chce. Natura w pełnej, słonecznej krasie. 







 


        Dziękuję komarom za kąśliwy nakaz opuszczenia lasu:)