niedziela, 16 maja 2021

Pierwsza taka niedziela - Polski Ład

         To, co z wielkim rozmachem ogłoszono,  należy zacząć wdrażać! Na szczęście wczorajsze sprzątane, odkurzanie, mycie i pranie dobrze wpisało się w rządowe działanie bo ŁAD znaczy porządek. Co więcej, powinno też być ŁADnie więc ustroiłam starą lampę w koronki i ustawiłam w oknie aby oświetlała drogę ku powszechnej szczęśliwości. 

        Skoro ma być też po polsku, a może nawet narodowo, na niedzielny obiad zaplanowałam kotlety schabowe z kapustą! Pasuje?

Klop, klop, klop… Wystukuję tłuczkiem dźwiękowe wspomnienia niedzielnych poranków sprzed lat. Odgłos klepania mięsnych plastrów z wielu mieszkań niósł się echem przez całe osiedle. Dziś hałasuję tylko ja. Kątem oka obserwuję parkujący właśnie na ulicy, mały, czerwony samochodzik ozdobiony chińskimi malunkami i logo restauracji „Dong…jakiśtam”. Z pojazdu wysiada młodzieniec ze styropianowym pojemnikiem w ręku. Nooo… Teraz wiem dlaczego kotlety klepię tylko ja.

Z nieba deszczyk kap, kap, kap… Och, ten Polski Ład – oby nie smakował tak nijako jak moje współczesne kotlety dziś.

  

 Na zakończenie cytat z notki o niedzieli Peerelowski tydzień opublikowanej w 2015 roku:

„Ale za to niedziela,
Niedziela będzie dla nas

Niedziela będzie dla nas! I była. Dla rodziny lub we dwoje dla zakochanych. Rankiem pucowanie na błysk od stóp do głów i zgodny wymarsz do Kościoła. Często książeczkami do modlitwy w ręku. Ciasne buciki? Krawacik uwiera, a sztywny od krochmalu kołnierz drażni młode męskie szyje? Trudno - kościółkowa elegancja przede wszystkim. Grzeczne dziewczynki maszerowały z koleżankami albo rodzicami. Starszy brat już wymykał się spod skrzydeł rodzicielskich i umawiał z kolegami. Po kościele /a może zamiast, kto wie?/ obradowali nad swoimi młodzieńczymi sprawami w kawiarni. Tacy „młodopolscy” i duch cyganerii w nich się budził. Hi, hi, hi…

 Niedzielny obiad gromadził przy stole całą rodzinę. Rosół z domowym makaronem to u sporej części społeczeństwa żelazny punkt programu. Wyklepane na płasko kotlety albo zrazy w sosie albo… Coś co tam rodzinne tradycje nakazywały. Po jedzeniu szybkie sprzątanie bo już niebawem przyjdzie ciocia z wujkiem lub znajomi na popołudniową herbatkę oraz ciasto. O! Już idą dzierżąc w ręku kwiaty /goździk albo róża, gerbera/ lub paczuszkę z ciastkami z cukierni! Cmok, cmok i cium, cium – powitania, komplementy, zachwyty i już zasiadają do podwieczorkowego stołu. A dzieciaki? Hajda „na pole” pohasać, poskakać, ponaśmiewać się… Ostrożnie, bo odświętnej sukieneczki nie można pobrudzić za bardzo. Czasem zamiast gości był rodzinny długi spacer lub wylegiwanie na kocyku w pobliskim lasku…” 

 To był starodawny „Polski ład” A jaki będzie teraz?


 


 

35 komentarzy:

  1. Lubię taki obiad w niedzielę w domu rodzinnym co tydzień taki jadłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A teraz to już nie? Poklep kotlety razem ze mną:)) Chociaż przyznaję, że teraz smakują blado. Współczesne świnki to nie to samo co dawniejsze.

      Usuń
  2. Lampa super! A schabowy z kapustą jeszcze lepszy. Ja na szczęście już nie używam tłuczka, żona kupuje takie schabowe przepuszczane przez wyżymaczkę. Pozostaje tylko macerowanie i dalej tak jak w PRL, no może niedokładnie, bo tamte schaby bywały jeszcze z uroczą kością.
    A "Polski ład" będzie taki sam ja "Dobra zmiana", czyli nie będzie go. 🤣

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można dostać schaby z uroczą kością, nawet ukrojone na miarę ( bez wyżymaczki) ale sęk w tym, że mięso nie ma już tego smaku który pamiętam. Moje kotlety wyglądają super, ale smakują jak papier pomimo ręcznego młotkowania. Tłuczek mój pracuje aby i sąsiedzi mieli coś z atmosfery niedzielnego obiadku:))
      Nie będzie ŁADnie? A ja już przygotowałam worki aby ładować tam te wszystkie dobra co mają na mnie spływać...

      Usuń
    2. Masz rację Bet. Faktycznie coś z tym smakiem jest nie tak jak w PRL. Może dlatego, że te schaby nam spowszedniały, albo te świnie nie są tak szczęśliwe jak w PRL? 😉😍

      Usuń
    3. Zależy nie tylko od tego, czy świnia szczęśliwa, ale także od tego, czym karmiona. Pamiętam, że w czasach PRL intendentka ze stołówki internatu zabierała zlewki/resztki jedzenia ze stołówki szkolnej i karmiła nimi swoje świnie. Kupiłam od niej raz ćwiartkę rąbanki. Otóż mięso było słodkie od budyniów, kakao i zup mlecznych.

      Usuń
    4. Masz rację Andrzeju. Świnie w PRL miały się świetnie. Teraz, zresztą też nieźle sobie radzą:))

      Usuń
    5. Karmienie świnek resztkami "ludzkiego jedzenia" jest teraz surowo zabronione. Jest to słuszna zasada bo wraz z naszym jedzeniem świnie zjadały nasze zarazki i różne takie tam niemiłe pozostałości.
      Rzecz bardziej w tym, że teraz hoduje się inne całkiem gatunki świnek. Wyselekcjonowane w kierunku jak najmniejszej zawartości tłuszczu w mięsie. A bez tłuszczyku nie ma smaku!

      Usuń
  3. I przypomniałaś mi stare PRL-owskie blokowisko. W tamtych czasach niektórzy tlukli deskę przez scierkę, żeby sąsiedzi myśleli, że tak im się dobrze powodzi i kotlety mają na obiad co drugi dzień;)))
    Całuski cmok cmok :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hi, hi, hi... Nie wiedziałam, że bywało tłuczenie pozorowane:))
      Ale faktem jest, że obiad z kotletem był uważany za taki "z wyższej półki".
      Ja też dziś tłukłam się rozmyślnie aby usłyszeli, że oto dobrobyt nam nastał!
      Odcmokuję:))

      Usuń
    2. Bywało tłuczenie pozorowane, 😉 jak pisze "zdegustowanainaczej". Moja mama też tłukła ścierkę, ale bardziej dlatego, aby się zrewanżować sąsiadom, którzy tłuczkiem urządzali perkusję.

      Usuń
    3. Wojna domowa:)) Działania pozorowane - brzmi jak manewry wojskowe:))

      Usuń
  4. Klik dobry.
    ŁAD na całego! ŁADna lampa, ŁADne niedzielne danie, sama niedziela też była ŁADna, no... i... ŁADna notka przede wszystkim, o!

    ŁADną Gospodynię "peerelka" serdecznie pozdrawia
    ŁĄDna i uŁADzona alEllla 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie się przypomniał fragment piosenki z musicalu "Hallo Szpicbródka":
      "On tak ładnie kradnie..."

      Usuń
  5. Gości tego bloga wszystkich pozdrawiam. ŁADnych i nieŁADnych. 😍

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję w imieniu nieŁADnych. Sprawdziłam w lusterku i tak mi wyszło:)) Ale lusterko czasem kłamie, prawda?

      Usuń
    2. Twoje lusterko kłamie niczym znany wszystkim Pinokio. Trzeba wymienić, o!

      Usuń
    3. Masz rację, za karę odwrócę lustro do ściany:))

      Usuń
  6. Co prawda nie wiedziałam o pozorowaniu tłuczenia kotletów, ale kiedyś przeczytałam we wspomnieniach jednej kobiety, że jej matka w czasie okupacji na rozgrzanej blaszce układała obraną skórkę jabłka by po mieszkaniu rozchodził się zapach, a sąsiedzi myśleli, że piecze się szarlotka. Mięso, kiełbasy-cóż z tego, że ich wybór taki wielki, człowiek zjada oczami, a gdy wkłada do ust, to "plastik" czuje.Uściski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda szynka smakuje tak samo - różnice są tylko w zawartości wody i soli. Wyglądają pięknie te współczesne wędliny, wymyślne mają nazwy ale smaku to nie przydaje.

      Usuń
  7. Pamięć "smakowa" we mnie nadal tkwi atawistycznie. Więc szukam, porównuję i czasami znajduję współcześnie. A rosół? Przynajmniej raz w tygodniu, niekoniecznie w niedzielę, ale jak odwiedza nas wnuczek, jest na stole.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dobrze, że jeszcze "Czasami" można odnaleźć dawne smaki.
      Do rosołu nie mam specjalnego sentymentu, nie był w mojej rodzinie celebrowany. Właściwie to smak i wartość zup odkryłam całkiem niedawno:))

      Usuń
  8. Wszyscy o kotletach, a szło przecież o Polski Ład, który nadal na stronie stosownego ministerstwa zwie się Krajowym Planem Odbudowy. Podobnie jak Plan Odbudowy Gospodarczej (1947-49), zwany też Planem Trzyletnim. Wówczas powodów do odbudowy dostarczyli Niemcy, a tym razem?...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, ja też nie rozumiem co mamy odbudowywać skoro Premier wciąż zapewniał nas, że gospodarka kwitnie, kraj się rozwija jak nigdy dotąd i nikt nie radzi sobie tak dobrze jak Polska pod przywództwem wiadomokogo...

      Usuń
    2. Jest co odbudowywać. Ale - przypominam - za czasów Planu Trzyletniego to nie Niemcy odbudowywali Polskę. Bo tak to się już składa, że odbudowują nie ci, zo zniszczyli...

      Usuń
    3. I nawet nie można oczekiwać odszkodowania od tych współczesnych niszczycieli.Ech...

      Usuń
  9. Pamiętam tamte schaboszczaki a finałem było obgryzanie i wysysanie kostki po schabie.
    To se wrati !!!!!!.
    Gdzie te chrupiące bułki ze smalcem, chleb który w drodze z piekarni do domu piętka bywała obgryziona, gdzie te jabłka malinówki, gruszki klapsy, kiszona /nie kwaszona/ kapusta itd. itd. itd.
    Tylko młodym można opowiadać kiedy polskiego rolnictwa nie było stać na herbicydy, nawozy itd.
    Dziś szynka z pieca, Babuni, Wielkopolska, rzeźnika, naturalna, pieczona, wędzona itd, itd najczęściej smakuja tak samo.
    To se ne wrati i szlus fertich......i komu to przeszkadzało ?.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Schab z kością jest do powtórzenia choć za smak samego mięska gwarancji nie dam.
      Bułeczek chrupiących wielki dostatek ale to tylko pozory bowiem ich środek wypełnia pszenna wata. Taka bułka, przesuszona i namoczona w wodzie staje się kleistą papką, która nie spełnia swej roli w kotletach mielonych.
      Tego się doczekaliśmy:))

      Usuń
    2. Rzeczywiście - nie wiedzieć kiedy ze sklepów mięsnych, a raczej z mięsnych stoisk w marketach znikły wszelkie schaby z kością, wołowiny z kością itp. Gdzie się podziewają kości?

      Usuń
    3. Kości są w parówkach, kiełbasach, wędlinach i pasztetach. W połączeniu z chrząstkami, korpusami drobiowymi i skórą - odpowiednio zabarwione - zastępują chude mięso.

      Usuń
    4. Są schaby z kością! Popatrzcie dokładnie:)) Z tym, że te kostki takie anemiczne, chudziutkie, nie obrośnięte smakowitym tłuszczykiem.

      Usuń
  10. Kurczę, a ja nie umyłam okien na przywitanie Nowego Polskiego (a może Narodowego?) Ładu.
    Niedziele już nie takie jak kiedyś, tamte były wesołe, radosne, teleranek można było obejrzeć.. chociaż do czasu. I obiady, raz w tygodniu w niedzielę - wspólne, rodzinne. Gdzie te wspaniałe zielone lata? Choć schabowego nigdy nie lubiłam (wieczne "zjedz mięsko, ziemniaczki możesz zostawić") a teraz jestem fleksitarianką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gloryfikacja "mięska" była bardzo powszechna. Uważano, że posiłek mięsny jest bardziej wartościowy, wręcz niezbędny. To tkwi we mnie i choć rozum rozumie że to niekoniecznie jest prawda - wciąż trudno mi zrozumieć wegetarian:))
      Okna umyj dla "czystości spojrzenia" własnego:))

      Usuń
  11. A teraz zamiast goździków będą tulipany... Bo mam wrażenie, że właśnie odbywamy jakąś dziwną podróż w czasie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są goździki! Sprzedają w marketach całe bukiety malutkich goździczków. Tulipany też miniaturowe zebrane w pęczki. Takie czasy!

      Usuń

Dla błądzących - pomoc przy komentowaniu:

Jeśli nie masz konta w Google wybierz opcję:

- Anonimowy, ale podpisz się pod treścią komentarza, proszę.

- Nazwa/adres URL w okienku Nazwa wpisz swój nick lub imię, a w okienku adres URL wkopiuj adres swojego bloga

Za wszystkie komentarze bardzo dziękuję.