Tych skradzionych w Luwrze też, ale póki co znajduję korony drzew, perełki dzikich owocków, koronki złotych liści i drogocenne kapelusiki uroczych grzybków, akwamarynę w tafli wody, kryształki rosy i takie tam - cuda natury. Złośliwy człowiek powie: „Każdy ma takie klejnoty na jakie zasłużył”. Hi, hi, hi…
Poszukiwania tak mnie rozpaliły, że z rozpędu, do przeglądu zostały wezwane domowe szkatuły z biżuterią.
Znalazłam! Znalazłam zapomniany od wielu lat skromniutki, cieniutki jak niteczka łańcuszek z serduszkiem. Zawieszka z serduszkiem niczym logo nowej partii :) To ci dopiero skarb prawie narodowy!
Przyznam, że cel domowych poszukiwań był inny. Spodziewałam się zaprezentować kultowy w PRL kamień „piasek pustyni” i ogłosić go poszukiwanym skarbem. Pierścionek z tym kamieniem nie został odnaleziony, przepadł, zginął albo ktoś go sobie, kiedyś tam, wziął. Skoro nawet z Luwru klejnoty znikają…
Tak czy siak, warto przewietrzyć dawno nie odwiedzane szuflady bo skarby tam są!
Dopisek dnia 11 listopada:
Dostałam prezent od Mareczka! O, takie brylanciki, które "kobiety kochają najbardziej":))



Wiesz, że ten Twój tekst , po odpowiednim rozpisaniu zdań można czytać jak całkiem przyjemny jesienny wiersz. Bardzo plastyczny i kolorowy
OdpowiedzUsuńOjej, Antoni! Jaki miły komentarz, dziękuję:)
UsuńKlejnoty dostarczone przez naturę...
OdpowiedzUsuńRzeczywiście - każdy ma z nich tyle radości na ile zasługuje.
Lechu, to zabrzmiało prawie jak teza z dziedziny ekonomii politycznej nauczanej w latach PRL - "każdemu według zasług". O ile dobrze pamiętam nauki tego przedmiotu:))
UsuńŁadne kolorki, ale z klejnotami bardziej kojarzą mi się krople deszczu na liskach czy gałązkach, a już zwłaszcza kropelki rosy nanizane gęsto na sieć pajęczyn (Mareczek)
OdpowiedzUsuńO, tak. Krople wody są bardzo dekoracyjne i urocze podobnie jak pajęczyny.
UsuńChciałem Ci wysłać takie brylanciki na pajęczynie, ale nie znalazłem metody, a mój antywirus oprotestował zamieszczony na końcu przycisk "kontakt" (Mareczek)
OdpowiedzUsuńMasz mój adres @, pamiętasz? Z okazji kartki świątecznej korzystaliśmy z tego.
UsuńWprawdzie klejnoty kojarzą mi się niezbyt miło, gdy w nocy idę do łazienki i szukam czegoś (co podobno z wiekiem maleje ;) ), czego nie zgubiłem, ale masz rację. Też mam takie okresy, gdy przeglądając rodzinne pamiątki zauważam braki. Ale podobnie jak u Ciebie nie odnajduję celu poszukiwań, w zamian odkrywam inne skarby.
OdpowiedzUsuńPrawdziwi poszukiwacze skarbów z nas!
UsuńKażdy ma takie klejnoty na jakie zasłużył... że tak powtórzę za Bet.
UsuńI wcale... zupełnie... ani trochę 😉 nie skojarzyłam tego z komentarzem
@Anzai'a 😁.
No to popatrz co napisał Lech:)
UsuńMoja siostra dostała pierścionek zaręczynowy z piaskiem pustyni, a ja bardzo jej zazdrościłam tego klejnotu. Dobrze, że mieszkam w Warszawie, bo moje wyznanie mogłoby sugerować, że mogę mieć coś wspólnego ze zniknięciem Twojego skarbu. Łańcuszek z przywieszką jest piękny. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńAch, Iwono, ktokolwiek ten pierścionek wziął - niech mu wyjdzie na zdrowie:)
UsuńTen kamień "piasek pustyni" nie był drogocenny ale ładny. Szkoda, że znikł z użycia współcześnie i dlatego chciałam go przypomnieć tu, na blogu.
Macham wesoło do Ciebie:)
Ty to masz szczęście, romantyczna duszyczko!
OdpowiedzUsuńRozglądam się wokół i klejnotów ni chu chu...
Wszędzie suche badyle na drzewach w ponurych okolicznościach szarych dni...
Czy to jest sprawiedliwe, się pytam?! 😏
Mam szczęście, nawet prezenty drogocenne otrzymuję od gentelmenów!
Usuńoch Ty!!! Złota, a skromna! 😘
UsuńSkromna? Drogocenna:)))
UsuńRomantyczna pisarka kryminałów z Ciebie, ponieważ poszukiwanie skradzionych przedmiotów wymaga mozolnego śledztwa i rozwiązania wielu zagadek. Na szczęście Twoje IQ jest na tyle wysokie, że rozwikłanie nie było trudne. Jedynie ten zaginiony piasek pustyni wymaga dopracowania, więc może się znajdzie.
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam
Pal licho piasek pustyni, wolę aby klejnoty z Luwru się odnalazły. Truchleję na myśl, że ktoś je pokroił na kawałki i przetopił.
UsuńDziękuję za wysoką ocenę moich zdolności detektywistycznych:)
Trzeba drużynę detektywów założyć, jak w filmie Thursday Murder Club.
OdpowiedzUsuńMnie też zginął bardzo cenny pierścionek, nazywany Claddagh Ring, z sercem koroną i rękoma przyjaźni oraz zielonym szmaragdem. Dostałam go od mojego Gospodarza jako pierścionek zaręczynowy w 2006. Musiałam go gdzieś zostawić. Bardzo ubolewam nad tym.
Gdy darczyńca o niego pyta, mówię, że mi palce trochę zgrubiały.
Miłego weekendu.
A może domowe skarby już tak mają, że muszą kiedyś zniknąć?
UsuńDarczyńcy radzę przestać pytać tylko kupić nowy pierścionek dopasowany do "pogrubionych" paluszków:))
Miłego wszystkiego dla Ciebie też.
TMC?! 😮 Ardiolo - tam trup ściele się gęsto! Za gęsto, nawet jak dla tak cennych klejnotów! 😁
UsuńPs. moja obrączka przepadła w falach Bałtyku... 🤔czy mogę uważać się za zaślubioną morzu? 😉
Oczywiście, że możesz się czuć jak żona morza. Też bym chciała, ale morze mnie nie chce:))
UsuńKlik dobry:)
OdpowiedzUsuńTym poetyckim tekstem zmobilizowałaś mnie do przeszukania moich szkatułek z klejnotami i znalazłam korale z piasku pustyni oraz kolczyki, których nigdy nie nosiłam, bo są zbyt ciężkie i zanadto rozciągają uszy. W przyrodzie też widuję klejnoty. Świat jest ich pełen, ale nie każdy widzi.
A po piasek pustyni, w czasach PRL, jeździło się do Rumunii.
Pozdrawiam serdecznie.
Pozdrawiam serdecznie.
Okazuje się, że poetą można zostać mimo woli bo tekst w zamiarze wcale nie miał być poetycki. Raczej sensacyjny! Hi,hi,hi... Wyszło inaczej.
UsuńMłodsze uszy udźwigały piasek pustyni, tylko nie byłaś tego pewna:)
Do Rumunii? tego nie wiedziałam.
Szukaj dalej klejnotów!