piątek, 27 lutego 2026

Starych listów czar

         Przychodzi taki moment w życiu gdy trzeba zmierzyć się z przeszłością. Sposobności ku temu jest wiele, a jedną z nich okazuje się potrzeba zniszczenia starej korespondencji papierowej nagromadzonej przez dziesięciolecia. Kiedyś przecież trzeba pozbyć się zalegających pudełek z dziesiątkami kart pocztowych – świątecznych i okazjonalnych, listów z kraju i zagranicy, archaicznych telegramów na ozdobnych blankietach.

        Tak, wiem, że sztuka epistolografii straci wiele cennych eksponatów, ale cóż… ”Przyszła kryska na Matyska” i pora uruchomić bezduszną niszczarkę. Staram się panować nad pozbawioną emocji maszyną i każdą pocztówkę na pożegnanie obdarzam czułym wspomnieniem  Nadawcy.

        Z jeszcze większą estymą obchodzę się z listami. Chwilami zadrży ręka przy wyjmowaniu arkusika z koperty, czasem oczy wilgotnieją na widok drogiego sercu charakteru pisma pokrywającego papier, nie zawsze listowy. Z rozrzewnieniem odczytuję niezgrabne kulfoniki kreślone dziecinnymi rączkami na kartkach z zeszytu ozdabianych rysunkami kwiatków i serduszek. Równocześnie z kopertami otwierają się kolejne klapki w pamięci odtwarzając postacie i zdarzenia. Ożywają dawne emocje zwłaszcza gdy z koperty wypadnie zasuszony płatek kwiatu… Prawie słyszę turkot przewijającej się taśmy  filmu minionych etapów życia. Wracają obrazy zdarzeń, osób, a nawet barwy i zapachy! Ożywione myśli i emocje buzują jeszcze długo po zniszczeniu papieru aż do ponownego ich uśpienia. Przyznam, że mimo kilku łez ogólne wrażenie tego doświadczenia jest przyjemne, troszkę oczyszczające. Ostrza niszczarki pożarły wszak również i złe zdarzenia.

Może dla takich wrażeń warto było przechowywać stare listy? Następne pokolenia, komunikujące się elektronicznie, będą ich pozbawione.

        Ciach, ciach i ciach! Poszło do kosza kawał życia. Ale tak to już musi być.


 


      

 

2 komentarze:

  1. Jedna wersja: listy od kolegi, z którym korespondowałem na interesujące nas tematy w czasach listów papierowych - po uzgodnieniu z nim zebrałem i mu wysłałem. Był zadowolony interesującą lekturą. Ale zaraz po jego śmierci zwróciłem na to uwagę jego córce. Druga wersja: kartki wysyłane przez rodzinę lub do rodziny przed likwidacją odnotowałem na Excelu: od kogo, kiedy, skąd. To cenny materiał do przypomnienia sobie, gdzie i kiedy byliśmy. Korespondencja mniej "masowa" do indywidualnej decyzji przed lub zamiast likwidacji. (Mareczek)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z listami trzeba uważać. Przypomina mi się zasłyszane i utrwalone w pamięci powiedzenie (nie pamiętam kto i kiedy to powiedział) że: "Nic tak nie plami honoru kobiety jak listy". Hmmm...
      Na starych kopertach. o których piszę, odnalazłam drobiazgowe notatki z datą wysłanej odpowiedzi na dany list.
      Ja nigdy nie byłam tak drobiazgowa.

      Usuń

Dla błądzących - pomoc przy komentowaniu:

Jeśli nie masz konta w Google wybierz opcję:

- Anonimowy, ale podpisz się pod treścią komentarza, proszę.

- Nazwa/adres URL w okienku Nazwa wpisz swój nick lub imię, a w okienku adres URL wkopiuj adres swojego bloga

Za wszystkie komentarze bardzo dziękuję.