Dawno, ale nie tak bardzo, dawno temu było tak:
Idą, idą dzieci drogą… Koszyczki wielkanocne, pięknie ustrojone niosą. Na rozstaju wiejskich dróg, pod rozłożystą lipą, gdzie maleńka kapliczka stoi, będzie ceremonia poświęcenia pokarmów. Kilka krzeseł z okolicznych domów nakryto białymi obrusami aby było uroczyście. Koszyczki ustawiono i Dobrodziej odziany w białą komżę przybył i spełnił liturgiczna powinność.
Lokalny obyczaj Wielkanocnego Święcenia pod tym samym drzewem nadal trwa pomimo upływu lat. Czyż to nie jest urocze?
Innym razem, ale też dość dawno temu, było tak:
Po góralsku, paradnie i na bogato! Ceprów z Koszyczkami do święcenia wiezie konna bryka. Nie wiadomo kto tu bardziej wystrojony – Gospodarz czy jego koń? W izbie czeka zastawiony jadłem stół więc koniku: Wiśta wio!
A razu pewnego, w wielkim mieście, było tak:
Przyznaję, że zdjęcia dobrałam tendencyjnie, aby wykazać, że wieś bardziej się nadaje do Świętowania. Zarówno wiosną jak i zimą. Czy Mieszczanie się na mnie oburzą?
Wszystkim jednakowo życzę Wesołych Świąt
gdyż najważniejsza jest uroda serc i dusz
bez względu na okoliczności przyrodnicze.


.jpg)


W tak wielkich skupikach ludzkich, zwanych także wielkomiejskimi, podziały w zakresie zachowania/lub nie tradycji świątecznych są znacznie większe niż tu opisane. Zresztą te podziały występują nawet na najniższych poziomach/zgrupowaniach. W moim bloku część mieszkańców wędruje z koszyczkami do święcenia, a część - jak świętojebliwy prezes - "śpi do południa".
OdpowiedzUsuńWiesz, zdjęciami chciałam wskazać na różnicę uroku świętowania. Na wsi też są grupy ludzi "śpiących do południa". Ale ci co nie śpią, tworzą atmosferę świąteczną.
UsuńW kilku komediach filmowych o czasach PRL pokazano, że ci "śpiący do południa" też potrafią tworzyć świąteczną atmosferę, np. zamiast kolęd śpiewając rosyjskie czastuszki. ;)
UsuńA zamiast żółtych kurczaczków stawiali na stole "łabądki" z zakrętek od butelek:)
UsuńSpędziłem trochę tych świąt w Gorcach, czyli na góralskiej wsi. Teraz sam jestem mieszkańcem wsi i przyznam, że żywioł i zaangażowanie wspólnoty na wsi jest większe niż w mieście. Wesołych Świąt
OdpowiedzUsuńMiło, że podzielasz mój pogląd w tej kwestii.
UsuńA zatem miłego Świętowania po wiejsku!
Klik dobry:)
OdpowiedzUsuńMiałam okazję spędzić święta na wsi. To było niesamowite przeżycie. Pięknie, uroczyście, kolorowo i bardziej duchowo.
Pozdrawiam serdecznie po długiej nieobecności. Tęskniłam już!
Też myślę, że wieś bardziej nadaje się do świętowania. Przecież najwięcej świątecznych obyczajów pochodzi z tradycji ludowych. Przenoszenie ich do miast trąci sztucznością.
UsuńCzas skończyć z tęsknotą i bywać! Bywać często:))
Cóś mi tu nie gra. Wg moich doświadczeń z koszyczkiem do święcenia chodzi się w sobotę, a konsumpcja dopiero nazajutrz. Z tekstu wynika, że zaraz po poświęceniu czeka obficie zastawiony stół. Ja ten stół w dużej części zastawiam, ale dopiero w niedzielę. (Mareczek)
OdpowiedzUsuńOczywiście Mareczku, masz rację. Konsumpcja następuje nazajutrz. Może faktycznie tekst nie jest zbyt precyzyjny jak chodzi o czas przedstawionych wydarzeń ale za to pasuje do zdjęcia:))
UsuńŁodzianie wypośrodkowali tradycję koszyczkową. Po poświęceniu można było zawiesić post, a obficie zastawiony stół pojawiał się faktycznie dopiero w niedzielę.
UsuńPost w sobotę chyba już nie obowiązuje, ale jest zalecany. No i zwyczajowo, świąteczne obżarstwo zaczyna się w niedzielę.
UsuńZdrowia, spokoju, rodzinnej atmosfery przy wielkanocnym stole życzę. Miejskie święcenie koszyczków też odbywa się na stołach przed kościołami. Przyznaję jednak, że to wiejskie ma szczególny urok od pokoleń. Uściski.
OdpowiedzUsuńW ceremonii świecenia "pod drzewem" urzekło mnie zaangażowanie mieszkańców - krzesła przykryte obrusikami są każdy z innego domu, różne, co dowodzi, że każdy daje co ma dla wspólnego dobra:))
UsuńUściski przyjmuję z wdzięcznością i odwzajemniam:)) Miłego świętowania
Od zawsze wszelkie tradycje i obyczaje były żywo kultywowane w mniejszych społecznościach - na wsiach, w osadach.
OdpowiedzUsuńMieszczuchy mniej garną się do takich wspólnotowych świętowań, nie czują potrzeby integracji. Jeśli zachowują resztki świątecznych tradycji, robią to indywidualnie, w małym gronie.
Ludzie stają się dla siebie coraz bardziej obcy i ten proces eskaluje, niestety.
😁Pewnie już tego nie pamiętamy, ale sześć lat temu, pokarmy można było święcić... przez internet!(KLIK)
Czemu nie? Skoro spowiedź można również "zaliczyć" internetowo? 😂😇
Nooo... Bez jaj! Świecenie przez internet to jakiś koszmar. Podobnie oceniam wirtualne zapalanie świec na grobach, a już spowiedź to w ogóle "w głowie się nie mieści". Koniec świata:))
Usuńha ha...! a właśnie że z jajami... z jajami...! Wszakże to Wielkanoc! 😂😂
UsuńWłaśnie dlatego użyłam określenia "bez jaj":))
UsuńKiedyś, to bywały święta! Gdzie tam obecnym do tamtych?
OdpowiedzUsuńNo to się postaraj:)))
Usuń🤔...ale że co...?
Usuńmowa jest o Świętach, czy o... jajach? 😉😁
Oj, Lilka:))
OdpowiedzUsuńNa wsiach jest teraz bardzo mało dzieci i nie ma wspólnej gromady do święcenia koszyczka. Ksiądz pracuje w dwóch lub trzech kościołach. Dwa i trzy lata temu byłam z wnuczką podczas tych świąt i się dziwiła dlaczego ludzie nie chodzą po ulicy. Wszyscy podjeżdżają samochodem, nawet, gdy mają całkiem blisko. W dużych wsiach nie ma szkoły, z kilku wsi zbierają się do jednej szkoły i nadal jest ich mało. Szkoły są społeczne.
OdpowiedzUsuńTu poruszyłam inny problem.
Myślę, że obecnie Święta są fajne w miastach średniej wielkości, jak u mnie. Nawet jeszcze obowiązuje słynny lejek. Tylko trzeba mieć psikawki 👍
Moja jedna córka mieszka centralnie naprzeciwko kościoła na zadbanym osiedlu domków jednorodzinnych. Bardzo dużo ludzi chodzi do kościoła. Aż ja się dziwię 🤔
Druga teraz mieszka na wsi, Nie wiem jeszcze gdzie tam jest kościół, bo nie widziałam po drodze. Może sie przejdziemy w niedzielę, bo tam jest ścieżka przyrodniczo-edukacyjna.
To prawda, że gdy mało dzieci to mało radości. Mało ludzi na ulicach to też prawda. W czasie świąt osiedle jest jakby wymarłe - część mieszkańców wyjeżdża a reszta siedzi w domu z TV lub smartfonami. Pośrodku osiedla stoi stara studnia, która była centrum zabawy w Śmigus-Dyngus. Dziś studnia smutna, bezrobotna, nikt nawet nie wie że jest tam woda:)
UsuńCóż, styl życia zmienił się bardzo.
🐥🐥🐥Hej hej! Dość już tych świątecznych akrobacji kuchennych!
OdpowiedzUsuńNadszedł czas świętowania - i z tej okazji życzę miłych, spokojnych Świąt!!!
Dużo smaczności, dużo dobrego nastroju, dużo słoneczka, dużo leniuchowania i dużo miłości - tak właśnie niech te święta Ci mijają!🐥🐥🐥
Właśnie przygotowałam stół na jutro i po ustawieniu wszystkich talerzy i dekoracji nie ma już miejsca na jedzenie:)) Będziemy za to mieć wrażenia estetyczne.
UsuńMiłego świętowania, Lilko!
🤔hmm... niezły pomysł...! 😉😂
UsuńObawiam się, że jest to pomysł niezły i śmieszny tylko dla mnie:)
UsuńMnie tam też się podoba: nieważne CO (np. zjesz), ważne Z KIM (np. spędzisz miło czas) 😁
Usuń(...a jak dałaś się poznać - zadbasz o jedno i drugie! Miłej więc świątecznej niedzieli
Zadbałam:) Było super miło i smacznie>
OdpowiedzUsuńDobrego drugiego dnia świątecznego!
Nooooo... przy tak wzniosłym, peerelowskim święcie muszę wznieść hasło: Niech się święci 1 Maja!
OdpowiedzUsuńNiech żyje nam górniczy stan!
Jakość pracy jakością życia!...
Pozdrawiam! 😁
PS. zresztą można sobie wybrać !
Jest nawet jedno aktualne: KLIK 😉
Zdecydowanie wybieram to aktualne.
UsuńDziś usłyszałam w TV rozbrajającą wypowiedź młodej dziewczyny, która na pytanie: "Z czym ci się kojarzy 1 Maja?" - odpowiedziała: "Z grillem."
Ot, takie mamy czasy:)
Niech się święci nam, Lilko, po dawnemu!
...no bo skoro była młoda, to nie może mieć innych skojarzeń, i dobrze!
UsuńJedynie o rocznicy wstąpienia do Unii mogłaby pamiętać, choć internet sprawił, że młode mózgi nie lubią sobie zaśmiecać głowy takimi drobiazgami...
(znasz cykl MaturaToBzdura? Ręce opadają!)
No i o tym, że Święto Pracy i że kiedyś robotnicy o to walczyli też mogłaby pamiętać.
UsuńNa szczęście nie znam MaturaToBzdura bo dla mnie nadal Matura to coś więcej niż zwykły test. Niech mi się to nie zmienia:)
...a jednak kiedyś posłuchaj, proooszę...!!
UsuńNo, skoro prosisz to muszę:)
Usuń1 Maja do końca PRL kojarzył mi się z szumem biało czerwonych flag. Ale prawdziwą ucztą było świętowanie 9 Maja. To "huuuraa"' rozlegające się na Placu Czerwonym zawsze było wstępem do między kontynentalnych i egzotycznych podróży od Kuby, poprzez Chiny, Wietnam, aż do Korei Północnej. No i te parady wojskowe ...
OdpowiedzUsuńNo a teraz Kuba piszczy pod butem zupełnie innego dyktatora...
UsuńA pamiętne "hurrraaaa" już nie takie gromkie będzie.
Podoba mi się współczesny Dzień Flagi i gdyby tylko Prezydent mniej krzyczał to by było całkiem miło.