Mateczny – tak, odkąd pamiętam, potocznie nazywano pewne miejsce w krakowskiej dzielnicy Podgórze. Mawiano: Blisko Matecznego, przystanek na Matecznym, przy Matecznym itp. Mało kto wówczas zastanawiał się skąd i dlaczego taka nazwa i co oznacza? Szczególnie młodzież stosowała bezwiednie to nazewnictwo bez analizowania jego źródeł.
A właśnie o źródło chodziło tu wręcz dosłownie gdyż w roku 1898, pewien Pan z Czech, budując studnię na własnej posesji, przypadkowo natrafił na wodę o dużej zawartości siarki oraz innych, cennych minerałów.
Jakież to krakowskie! Powszechnie wiadomo przecież, że już słynny Szewczyk Dratewka użył siarki dla poskromienia Wawelskiego Smoka. Może nadmiar tego paliwa zdeponował w podziemnych źródłach – na zapas?
Pan z Czech, był światłym bywalcem zagranicznych Sanatoriów więc docenił wartość siarkowej wody i uzyskawszy stosowne certyfikaty stworzył w tym miejscu Uzdrowisko. Pan Odkrywca oraz Założyciel to Inżynier Antoni Mateczny i dlatego jego nazwisko stało się popularną nazwą tego miejsca. Kto ciekaw szczegółów niechaj zajrzy tutaj: Mateczny. Zacny ten Obywatel Krakowa nie ma swojej ulicy upamiętniającej dokonania uzdrowiskowe, ale ma okazałe Rondo Matecznego, które powstało w miejscu zwykłego niegdyś skrzyżowania ulic. Z tramwaju nadal wysiadamy „na Matecznym”:)
Długo, długo po okresie zdrojowej świetności trwało deprecjonowanie, zaniedbywanie, dewastowanie i tym podobne haniebne uczynki. Ale teraz mamy tu Krakowską Pijalnię Zdrojową oraz Uzdrowiskowy Zakład Leczniczy i Park Zdrojowy nie byle jaki. Dokumentację zdjęciową na dowód walorów estetycznych tego miejsca zamieszczam poniżej.
Z przykrością przyznać jednak muszę, że efekt uzdrowiskowy psuje fatalna, moim zdaniem, organizacja funkcjonowania tego miejsca. Otóż, z budyneczku Pijalni nie można swobodnie przejść bezpośrednio do Parku Zdrojowego z kubeczkiem wody w dłoni jak „ u wód” bywa w zwyczaju. Trzeba obejść ogrodzenie strzeżone groźnym napisem: „Teren Prywatny – wstęp wzbroniony” długim spacerem wzdłuż ruchliwej ulicy. Beeee…
Pan Antoni Mateczny chyba nie jest zadowolony. Ja też nie.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dla błądzących - pomoc przy komentowaniu:
Jeśli nie masz konta w Google wybierz opcję:
- Anonimowy, ale podpisz się pod treścią komentarza, proszę.
- Nazwa/adres URL w okienku Nazwa wpisz swój nick lub imię, a w okienku adres URL wkopiuj adres swojego bloga
Za wszystkie komentarze bardzo dziękuję.